Milenialsi mieli dość specyficzne szczęście. Zdążyli zobaczyć świat przed powszechnym Internetem, a potem obserwowali, jak sieć, smartfony i media społecznościowe zmieniają niemal każdą część codzienności.
WIDEO…
Dorastali z kasetami VHS i płytami CD, korzystali z pierwszych komunikatorów, zakładali profile w mediach społecznościowych, a dziś obserwują rozwój sztucznej inteligencji. Gdzieś pomiędzy tym wszystkim pojawiły się kryzysy gospodarcze, coraz droższe mieszkania, pandemia i świadomość, że dorosłość niekoniecznie wygląda tak, jak przedstawiano ją w latach 90. Thrillery potrafią wyjątkowo dobrze wykorzystywać te doświadczenia. Wybraliśmy pięć seriali dostępnych na Netfliksie, które robią to na bardzo różne sposoby.
Thrillery Netfliksa dla milenialsów. Niektóre lęki dobrze znają. „Archiwum 81”
Kasety VHS. Rok 1994. Tajemniczy budynek i nagrania, których być może lepiej było nigdy nie oglądać. Trudno znaleźć lepszy początek zestawienia dla milenialsów.
Dan Turner zajmuje się archiwizacją i odnawianiem starych materiałów wideo. Pewnego dnia otrzymuje nietypowe zlecenie - ma odrestaurować serię zniszczonych taśm nagranych przez studentkę Melody Pendras. Kobieta w 1994 roku rozpoczęła dokumentowanie życia mieszkańców nowojorskiego budynku Visser. Szybko odkryła, że za jego drzwiami dzieją się rzeczy, których nie da się łatwo wyjaśnić.
Dan zaczyna oglądać kolejne materiały i coraz mocniej angażuje się w historię Melody. Granica między przeszłością i teraźniejszością zaczyna się zacierać, a archiwista odkrywa, że jego własne życie może być związane z wydarzeniami utrwalonymi na kasetach.
„Archive 81” ma osiem odcinków i łączy thriller z horrorem oraz tajemnicą. Netflix opisuje produkcję jako mroczną, niepokojącą i wykorzystującą elementy nadprzyrodzone. Dla milenialsów dodatkową atrakcją jest forma. VHS nie jest tutaj tylko dekoracją mającą wywołać nostalgię. Stare nagrania są sercem całej zagadki. Technologia, która kiedyś była czymś całkowicie zwyczajnym, nagle staje się nośnikiem czegoś bardzo niepokojącego.
„Ciała”
Wyobraźcie sobie, że jesteście policjantem i znajdujecie ciało mężczyzny. Kilka dekad później inny policjant znajduje dokładnie te same zwłoki. A później sytuacja powtarza się jeszcze dwa razy. „Ciała” rozpoczyna się od jednego ciała znalezionego przy Longharvest Lane w Londynie. Problem polega na tym, że identyczne zwłoki pojawiają się w czterech różnych okresach – 1890, 1941, 2023 i 2053 roku.
Czworo śledczych zaczyna prowadzić własne dochodzenia. Z czasem okazuje się, że sprawy są ze sobą połączone, a tajemnica może mieć konsekwencje znacznie większe niż rozwiązanie pojedynczego morderstwa.
Netflix klasyfikuje ośmioodcinkowe „Bodies” jako miniserial łączący kryminał, thriller i science fiction. W obsadzie znaleźli się m.in. Stephen Graham, Shira Haas, Jacob Fortune-Lloyd i Amaka Okafor. Dlaczego thriller dla milenialsów? Bo pod kryminalną zagadką kryje się coś bardzo znajomego: niepokój o przyszłość i pytanie, czy decyzje podejmowane dzisiaj mogą jeszcze cokolwiek naprawić. A jeśli przy okazji dostajemy podróże w czasie, spisek i zagadkę jednego ciała pojawiającego się przez ponad 150 lat, tym lepiej.
„Grzesznica”
W większości kryminałów podstawowe pytanie brzmi: kto zabił? „Grzesznica” często odpowiada na nie bardzo szybko. Znacznie trudniejsze pytanie brzmi: dlaczego?
Pierwszy sezon rozpoczyna się od pozornie zwyczajnego dnia na plaży. Cora Tannetti spędza czas z mężem i synem. Nagle podchodzi do obcego mężczyzny i brutalnie go zabija. Nie ucieka. Nie próbuje przekonywać, że jest niewinna. Problem w tym, że sama nie potrafi wyjaśnić, dlaczego to zrobiła. Sprawą zaczyna interesować się detektyw Harry Ambrose. Zamiast szukać sprawcy, próbuje dostać się do wspomnień Cory i zrozumieć wydarzenia, które doprowadziły ją do zbrodni.
Kolejne sezony opowiadają nowe historie, ale Ambrose pozostaje ich wspólnym elementem. Serial stopniowo przesuwa ciężar z klasycznej zagadki kryminalnej w stronę traumy, pamięci, poczucia winy i konsekwencji wydarzeń z przeszłości.
To thriller dla widzów, którzy wolą psychologię od ciągłych pościgów i strzelanin. A także dla pokolenia, które zdecydowanie częściej niż jego rodzice zaczęło otwarcie mówić o terapii, traumach i zdrowiu psychicznym.
„Czarne lustro”
Chyba żaden serial nie dokumentował technologicznych lęków ostatnich kilkunastu lat tak konsekwentnie jak „Black Mirror”. I właśnie dlatego w zestawieniu dla milenialsów nie mogło go zabraknąć. To pokolenie, które dorastało razem z internetem. Pamięta świat bez smartfonów, a jednocześnie jako jedno z pierwszych zaczęło korzystać z mediów społecznościowych, aplikacji randkowych i życia online na masową skalę.
„Czarne lustro” bierze te technologie i przesuwa je o kilka kroków dalej. Co się stanie, jeśli ludzie zaczną oceniać każdą osobę, którą spotykają? Czy algorytm może wybrać idealnego partnera? Czy świadomość człowieka da się skopiować? Co, jeśli będziemy mogli bez końca odtwarzać własne wspomnienia? I czy sztuczna inteligencja naprawdę musi stać się świadoma, żeby zacząć niszczyć nam życie?
Netflix klasyfikuje „Black Mirror” jako antologię science fiction, ale wiele odcinków działa przede wszystkim jak pełnoprawne thrillery psychologiczne i technologiczne. Ogromną zaletą jest również format. Historie są w większości niezależne, więc nie trzeba zaczynać od pierwszego sezonu. Na jeden wieczór można wybrać po prostu jeden lub dwa odcinki. Chociaż później warto sprawdzić, czy telefon na pewno nie słucha.
„Kleo”
Berlin, rok 1987. Kleo Straub jest zabójczynią pracującą dla Stasi. Wykonuje kolejną misję, ale niedługo później zostaje zdradzona przez własnych ludzi, aresztowana i trafia do więzienia. Kiedy wychodzi na wolność, świat wygląda już inaczej. Mur berliński upadł, NRD przestaje istnieć, a ludzie odpowiedzialni za jej los próbują odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Kleo ma jednak inny plan. Chce dowiedzieć się, dlaczego została zdradzona, i po kolei dociera do osób związanych z jej przeszłością.
Serial łączy thriller szpiegowski z czarną komedią, historią o zemście i bardzo wyrazistą estetyką przełomu lat 80. i 90. W tytułowej roli występuje Jella Haase, a jednym z głównych bohaterów jest policjant Sven Petzold grany przez Dimitrija Schaada. „Kleo” jest najbardziej przewrotną propozycją w tym zestawieniu. Nie próbuje być ponurym, realistycznym dramatem szpiegowskim. Bawi się konwencją, historią i stylistyką epoki. Dla starszych milenialsów jest w tym dodatkowa warstwa – akcja zaczyna się dokładnie w świecie, w którym sami przyszli na świat albo spędzali pierwsze lata dzieciństwa.
Zobacz także:




















