Fani "Teorii wielkiego podrywu" mają powód do radości. Właściciel sklepu z komiksami Stuart Bloom, wieloletnia postać drugoplanowa kultowego sitcomu, doczekał się własnego serialu, który jest już dostępny w Polsce w ofercie HBO Max. "Stuart nie ratuje wszechświata" to dziesięcioodcinkowa komedia z gatunku Max Original, będąca oficjalnym spin-offem hitu stacji CBS.

WIDEO

player placeholder

Stuart Bloom rozbija multiwersum w nowym serialu HBO Max

Nowa produkcja odchodzi od klasycznej formuly sitcomu i stawia na science fiction z przymrużeniem oka. Punktem wyjścia jest katastrofa: Stuart psuje urządzenie zbudowane przez znanych z "Teorii wielkiego podrywu" Sheldona i Leonarda, przypadkowo wywołując apokalipsę w multiwersum. Od tej chwili musi naprawić swoje błędy i przywrócić rzeczywistość do porządku. W tej misji nie jest sam. Stuartowi pomagają jego dziewczyna Denise, przyjaciel geolog Bert oraz fizyk kwantowy Barry Kripke z jego charakterystyczną wymową. Po drodze bohaterowie spotykają alternatywne wersje postaci, które fani znają i kochają z macierzystego serialu. Jak sugeruje sam tytuł, sprawy nie idą po myśli głównego bohatera. 

W główną rolę wciela się Kevin Sussman jako Stuart Bloom. Towarzyszą mu Lauren Lapkus jako Denise, Brian Posehn jako Bert oraz John Ross Bowie jako Barry Kripke. Serial nie zapomina o swoich korzeniach, więc widzowie mogą wypatrywać powrotów gwiazd oryginału. W multiwersalnych rolach i epizodach pojawiają się między innymi Kaley Cuoco, Melissa Rauch, Mayim Bialik oraz Kunal Nayyar.

Zobacz także:

Za produkcję odpowiada Chuck Lorre Productions we współpracy z Warner Bros. Television. Serial stworzyli, napisali i wyprodukowali Chuck Lorre, Zak Penn i Bill Prady, czyli nazwiska ściśle związane z sukcesem "Teorii wielkiego podrywu". Producentem wykonawczym i reżyserem kilku odcinków jest Kyle Newacheck.

"Stuart nie ratuje wszechświata" dzieli krytyków, ale zdobył drugi sezon

Za granicą serial zadebiutował 23 lipca 2026 roku, a kolejne odcinki pojawiały się co tydzień. Recenzenci najczęściej chwalili sam pomysł i grę Kevina Sussmana, którego występ określano jako pasujący do roli, pełen niezręcznego, nerdowskiego uroku i mocnego, beznamiętnego humoru. Entuzjaści doceniali dziwaczną, pomysłową i zabawną konwencję gatunkowego miksu science fiction z komedią. Serial okazał się streamingowym hitem, regularnie plasując się w czołówce najczęściej oglądanych tytułów HBO Max. To wystarczyło, by platforma zamówiła drugi sezon. Produkcję powinni sprawdzić nie tylko fani "Teorii wielkiego podrywu" i popkultury, ale wszyscy złaknieni lekkiego, ale pomysłowego humoru. 

ZOBACZ TAKŻE: