Na pierwszy rzut oka "Ted Lasso" wygląda jak lekka komedia sportowa. Są mecze, szatnia, transfery, kibice i walka o wyniki. Jednak już po kilku odcinkach staje się jasne, że twórców znacznie bardziej interesują ludzie niż tabela ligowa. Serial Apple TV potrafi być zabawny i podnoszący na duchu, ale nie ucieka od rozwodów, ataków paniki, trudnych relacji z rodzicami czy poczucia, że życie wymknęło się spod kontroli. I właśnie ta mieszanka stała się jego największą siłą.

WIDEO…

player placeholder

"Ted Lasso". Trener, który właściwie nie zna zasad gry

Tytułowy Ted Lasso (Jason Sudeikis) przyjeżdża ze Stanów Zjednoczonych do Wielkiej Brytanii, żeby poprowadzić AFC Richmond. Jest tylko jeden problem: wcześniej trenował futbol amerykański i o angielskiej piłce wie niewiele. Właścicielka klubu Rebecca Welton (Hannah Waddingham) zatrudnia go zresztą nie bez powodu. Chce doprowadzić drużynę do katastrofy i w ten sposób zemścić się na byłym mężu, dla którego Richmond było niezwykle ważne.

Ted nie wie o jej planie. Zamiast obsesyjnie koncentrować się na zwycięstwach, zaczyna poznawać swoich zawodników. Próbuje dotrzeć do aroganckiego Jamiego Tartta, zdobyć szacunek doświadczonego Roya Kenta i przekonać wszystkich, że dobra drużyna nie powstaje wyłącznie dzięki talentowi. Jego największą bronią nie jest taktyka, lecz cierpliwość, empatia i niemal irytujący optymizm.

Zobacz także:

"Ted Lasso" - Jason Sudeikis stworzył bohatera, którego łatwo byłoby zepsuć

Ted mógłby być chodzącym zbiorem motywacyjnych haseł. Serial szybko pokazuje jednak, że jego pogoda ducha nie oznacza braku problemów. Pod dowcipami i nieustannym zainteresowaniem innymi kryje się człowiek przeżywający rozpad małżeństwa, rozłąkę z synem i własne kryzysy psychiczne.

To właśnie wtedy "Ted Lasso" staje się czymś więcej niż komedią o sympatycznym trenerze. Serial pokazuje terapię, ataki paniki i trudność w przyznaniu, że samemu potrzebuje się pomocy. Nie odbiera przy tym Tedowi jego charakterystycznego humoru. Jason Sudeikis potrafi w ciągu jednej sceny przejść od absurdalnego żartu do momentu zupełnej bezbronności.

Równie ważna jest reszta obsady. Hannah Waddingham jako Rebecca, Brett Goldstein jako Roy Kent, Juno Temple jako Keeley Jones, Brendan Hunt jako Coach Beard, Jeremy Swift jako Higgins i Phil Dunster jako Jamie Tartt sprawiają, że z czasem trudno wskazać jednego bohatera, dla którego ogląda się ten serial.

Największą siłą "Teda Lasso" są relacje

Przyjaźń Roya i Jamiego, rozwój Rebeki, ambicje Keeley czy przemiana Nate'a okazują się równie istotne jak losy głównego bohatera. Postacie, które początkowo wyglądają jak stereotypy, stopniowo dostają własne słabości, lęki i historie.

Serial jest przy tym zaskakująco szczery w pokazywaniu męskich emocji. Piłkarze płaczą, rozmawiają o uczuciach, przyznają się do strachu i szukają wsparcia u innych mężczyzn. Nie oznacza to jednak, że AFC Richmond zmienia się w idealną wspólnotę. Bohaterowie bywają zazdrośni, egoistyczni i zwyczajnie wkurzający. Ważniejsze jest to, że dostają szansę, żeby się zmienić.

I tu kryje się sedno całej historii. "Ted Lasso" nie mówi, że wystarczy myśleć pozytywnie, a problemy same znikną. Znacznie częściej przekonuje, że warto być ciekawym drugiego człowieka zamiast natychmiast go oceniać.

"Ted Lasso" to serial, który wyrósł z telewizyjnego żartu

Pomysł na Teda Lasso nie powstał pierwotnie z myślą o pełnym serialu. Postać pojawiła się wcześniej w materiałach promocyjnych NBC Sports związanych z transmisjami angielskiej Premier League w Stanach Zjednoczonych. Dopiero później Jason Sudeikis, Bill Lawrence, Brendan Hunt i Joe Kelly rozwinęli ten koncept w produkcję Apple TV.

Ryzyko się opłaciło. Pierwszy sezon ustanowił rekord liczby nominacji do Emmy dla debiutującego serialu komediowego, a dwa pierwsze sezony z rzędu zdobyły Emmy dla najlepszej komedii. Co ważniejsze, twórcom udało się z jednowymiarowego pomysłu o Amerykaninie nierozumiejącym europejskiego futbolu stworzyć historię, która działa również wtedy, gdy widza kompletnie nie interesuje sport.

Dlaczego warto obejrzeć "Teda Lasso"?

Bo to jeden z tych seriali, po których świat przez chwilę wydaje się trochę mniej ponury. Nie dlatego, że bohaterowie nie mają problemów. Wręcz przeciwnie – mierzą się z rozwodami, samotnością, zawodowymi porażkami, śmiercią bliskich i własnymi kompleksami. "Ted Lasso" uparcie pokazuje jednak, że sposób, w jaki traktujemy innych ludzi, naprawdę może mieć znaczenie.

A historia wcale się nie skończyła na trzecim sezonie. Czwarty sezon wystartował 5 sierpnia 2026 roku i przyniósł dużą zmianę. Ted wraca do Richmond, tym razem żeby poprowadzić kobiecą drużynę występującą w drugiej lidze. Do swoich ról wrócili m.in. Sudeikis, Hannah Waddingham, Juno Temple, Brett Goldstein, Brendan Hunt i Jeremy Swift.

Zobacz także: