Mają dzieci, związki, pracę i życie, które teoretycznie powinno być już poukładane. Problem w tym, że żadna nie jest pewna, czy rzeczywiście tego chciała. „Na skraju” to słodko-gorzka opowieść o czterech przyjaciółkach, które po czterdziestce zaczynają kwestionować decyzje podejmowane przez ostatnie kilkanaście lat. Bez wielkich rewolucji, za to z humorem i zaskakująco trafnymi obserwacjami.

WIDEO

player placeholder

„Na skraju”. Cztery kobiety, cztery zupełnie różne kryzysy

Akcja rozgrywa się w Los Angeles tuż przed pandemią. Justine, Anne, Yasmin i Ell przyjaźnią się, ale każda znajduje się w zupełnie innym miejscu. Łączy je poczucie, że dotychczasowy sposób na życie przestał działać.

Justine jest francuską szefową kuchni, prowadzi restaurację i próbuje napisać książkę kulinarną. Zawodowo ma powody do zadowolenia, ale jej małżeństwo zaczyna się rozpadać. Anne pochodzi z bogatej rodziny i prowadzi wygodne życie, które wcale nie daje jej poczucia bezpieczeństwa. Yasmin po latach skupienia na rodzinie próbuje wrócić do pracy, a Ell samotnie wychowuje trójkę dzieci i zastanawia się przede wszystkim, jak zapłacić rachunki.

Zobacz także:

Nie ma więc jednego kryzysu wieku średniego. Dla jednej bohaterki problemem jest małżeństwo, dla drugiej pieniądze, dla kolejnej utracona niezależność. Wszystkie dochodzą jednak do podobnego wniosku: można mieć czterdzieści kilka lat i nadal nie wiedzieć, jak powinno wyglądać dalsze życie.

„Na skraju”. Julie Delpy stworzyła bohaterki, które nie muszą być idealne

Największą gwiazdą produkcji jest Julie Delpy, pamiętana przede wszystkim jako Céline z trylogii „Przed wschodem słońca”, „Przed zachodem słońca” i „Przed północą”. W „Na skraju” nie tylko gra Justine, ale jest także twórczynią serialu oraz reżyserką części odcinków.

Towarzyszą jej Elisabeth Shue jako Anne, Sarah Jones jako Yasmin oraz Alexia Landeau jako Ell. W obsadzie pojawiają się również Mathieu Demy, Troy Garity, Timm Sharp i Giovanni Ribisi.

Chemia między czterema aktorkami sprawia, że ich przyjaźń wypada naturalnie. Bohaterki potrafią być egoistyczne, podejmują fatalne decyzje, kłócą się z partnerami i dziećmi, a czasami zwyczajnie nie wiedzą, czego chcą. Serial nie próbuje przy tym udowodnić, że po czterdziestce wystarczy rzucić pracę, znaleźć nowego partnera i „zacząć żyć naprawdę”.

„Na skraju”. Kryzys wieku średniego bez wielkiej życiowej rewolucji

Właśnie to odróżnia „Na skraju” od wielu podobnych historii. Zmiana ma tutaj konsekwencje. Bohaterki mają dzieci, zobowiązania, kredyty, partnerów i wspólnie przeżyte lata. Nie mogą po prostu spakować walizki i rozpocząć wszystkiego od początku.

Delpy znajduje za to mnóstwo humoru w zwyczajnej codzienności. Kryzysy małżeńskie, rodzicielskie katastrofy i zawodowe frustracje mieszają się z absurdem, niezręcznymi rozmowami i sytuacjami, w których dorosłe kobiety wcale nie zachowują się szczególnie dojrzale. Netflix sam klasyfikuje serial jako komediodramat, produkcję satyryczną oraz historię o kryzysie wieku średniego.

Zobacz także: