Nie każdy wolny weekend trzeba spędzać z ambitnym dramatem, którego fabułę po trzech odcinkach wypada analizować na forum. Czasem potrzebny jest serial, który można po prostu włączyć, wygodnie usiąść i dobrze się bawić. Bez skomplikowanych linii czasowych, dziesiątek bohaterów i zagadek wymagających prowadzenia notatek. Netflix ma kilka produkcji stworzonych właśnie do takiego oglądania.
WIDEO…
„Nikt tego nie chce”
Joanne prowadzi podcast o seksie i związkach, a do miłości podchodzi z dużą ostrożnością. Noah jest rabinem, który właśnie zakończył wieloletni związek. Kiedy spotykają się na przyjęciu, szybko okazuje się, że łączy ich coś więcej niż przelotna fascynacja. Problem w tym, że pochodzą z zupełnie różnych światów, a ich rodziny mają sporo do powiedzenia na temat nowego związku.
Największym atutem „Nikt tego nie chce” jest duet Kristen Bell i Adam Brody. Między aktorami jest chemia, dzięki której nawet zwykłe rozmowy bohaterów potrafią być ciekawsze niż wymyślne zwroty akcji w niejednym thrillerze. Serial ma też sporo humoru i nie próbuje komplikować prostej historii miłosnej bardziej, niż jest to potrzebne.
To bardzo dobry wybór na weekend, podczas którego nie mamy ochoty na seryjnych morderców, apokalipsę ani kolejną wielką tajemnicę. Ogląda się lekko, kolejne odcinki mijają szybko, a relacja Joanne i Noaha daje wystarczająco dużo powodów, żeby natychmiast włączyć następny.
„1670”
Jest rok 1670. Jan Paweł Adamczewski jest szlachcicem, właścicielem „mniejszej połowy” wsi Adamczycha i człowiekiem absolutnie przekonanym o własnej wyjątkowości. Marzy o tym, żeby zostać najsłynniejszym Janem Pawłem w historii Polski, ale na drodze do wielkości regularnie stają mu rodzina, sąsiedzi, chłopi i przede wszystkim jego własna niekompetencja.
Bartłomiej Topa idealnie odnajduje się w roli Jana Pawła, ale siłą „1670” jest cała rodzina Adamczewskich. Katarzyna Herman gra Zofię, Martyna Byczkowska - Anielę, a Michał Sikorski wciela się w Jakuba. Każde z nich ma własne pomysły na życie, które niekoniecznie pokrywają się z wizją głowy rodziny.
Twórcy wykorzystują XVII-wieczną wieś do żartowania ze znacznie bardziej współczesnych problemów, zachowań i narodowych przywar. Humor bywa absurdalny, dialogi są pełne anachronizmów, a bohaterowie zachowują się tak, jakby pod kontuszami ukrywali smartfony. Krótkie odcinki tylko pomagają. „1670” należy do tych seriali, przy których bardzo łatwo stracić kontrolę nad liczbą obejrzanych odcinków.
„XO, Kitty”
Kitty Song Covey jest przekonana, że świetnie zna się na miłości. W końcu pomogła w życiu uczuciowym swoich starszych sióstr. Kiedy dostaje możliwość wyjazdu do szkoły w Korei Południowej, widzi w tym szansę na bycie bliżej swojego chłopaka Dae. Po przyjeździe do Seulu szybko odkrywa jednak, że związki wyglądają znacznie prościej z perspektywy osoby udzielającej rad niż kogoś, kto sam właśnie wpakował się w emocjonalny bałagan.
W głównej roli występuje Anna Cathcart, znana wcześniej z filmowej serii „Do wszystkich chłopców, których kochałam”. W obsadzie znaleźli się również Minyeong Choi, Gia Kim, Sang Heon Lee i Anthony Keyvan. Duża część historii rozgrywa się w szkole KISS, a obok romansów pojawiają się przyjaźnie, rodzinne sekrety i próby odnalezienia własnej tożsamości.
„XO, Kitty” nie udaje serialu dla każdego. To kolorowa, młodzieżowa komedia romantyczna pełna zauroczeń, rozstań i szkolnych dramatów. Właśnie dlatego pasuje do tego zestawienia. Jeśli potrzebujemy guilty pleasure, przy którym można odpocząć i nie analizować każdej sceny, Kitty bardzo szybko zagospodaruje kilka wolnych godzin.
„Emily w Paryżu”
Emily Cooper dostaje niespodziewaną szansę na przeprowadzkę z Chicago do Paryża. Ma wnieść amerykańską perspektywę do francuskiej agencji marketingowej, choć nie zna języka i szybko odkrywa, że jej entuzjazm nie robi na nowych współpracownikach większego wrażenia. Do zawodowych problemów dochodzą oczywiście nowe przyjaźnie i życie uczuciowe, które z czasem staje się coraz bardziej skomplikowane.
Lily Collins prowadzi serial jako Emily, a jedną z najważniejszych postaci pozostaje Gabriel grany przez Lucasa Bravo. Dużo energii wnosi również Ashley Park jako Mindy, przyjaciółka Emily. Równie istotne jak sami bohaterowie są jednak ubrania, restauracje, mieszkania i pocztówkowe widoki, dzięki którym Paryż momentami przypomina tutaj miasto z bardzo drogiej reklamy.
Realizmu lepiej nie szukać. „Emily w Paryżu” działa jako eskapistyczna fantazja, w której nawet zawodowy kryzys wygląda całkiem przyjemnie, jeśli można przeżywać go w efektownej stylizacji przy kieliszku wina. To serial stworzony do oglądania bez poczucia winy - lekki, kolorowy i regularnie podrzucający kolejne romantyczne komplikacje.
„Zwerbowany”
Owen Hendricks właśnie rozpoczął pracę jako prawnik w CIA. Nie jest wyszkolonym agentem i zdecydowanie nie spodziewa się, że kilka dni po zatrudnieniu zostanie wciągnięty w niebezpieczną operację. Wszystko zaczyna się od listu byłej informatorki Max Meladze, która grozi ujawnieniem tajemnic agencji, jeśli CIA nie pomoże jej wyjść z więzienia.
W głównego bohatera wciela się Noah Centineo, a Max gra Laura Haddock. Owen próbuje poruszać się po świecie wywiadu, nie mając doświadczenia ludzi, z którymi pracuje. Zamiast perfekcyjnego superszpiega dostajemy więc faceta, który często improwizuje, popełnia błędy i próbuje zrozumieć zasady gry dopiero wtedy, gdy jest już po uszy w kłopotach.
Dzięki temu „Zwerbowany” jest znacznie lżejszy od typowych thrillerów szpiegowskich. Są pościgi, tajne operacje i międzynarodowe spiski, ale całość ma sporo humoru i nie wymaga studiowania geopolitycznej sytuacji przed każdym odcinkiem. Dobry kompromis dla osób, które podczas leniwego weekendu chcą trochę więcej akcji.
„FUBAR”
Luke Brunner przez lata ukrywał przed rodziną, że pracuje dla CIA. Teraz zamierza wreszcie zakończyć karierę i spokojnie przejść na emeryturę. Zanim to zrobi, dostaje jednak ostatnie zadanie. Podczas misji odkrywa, że jego córka Emma również jest agentką CIA i podobnie jak ojciec przez lata ukrywała swoją prawdziwą pracę przed rodziną.
To wystarczy, żeby zbudować całą serię konfliktów. Arnold Schwarzenegger gra Luke'a, natomiast w jego córkę wciela się Monica Barbaro. Oboje są skutecznymi agentami, ale znacznie gorzej radzą sobie ze wzajemną szczerością. W obsadzie pojawiają się również Milan Carter, Fortune Feimster i Travis Van Winkle.
„Cobra Kai”
Johnny Lawrence nie przypomina człowieka, któremu życie ułożyło się zgodnie z planem. Kilkadziesiąt lat po przegranej z Danielem LaRusso postanawia ponownie otworzyć dojo Cobra Kai. Zaczyna szkolić nastolatków i stopniowo odzyskuje poczucie celu. Problem w tym, że jego powrót do karate ponownie stawia na jego drodze Daniela, który nadal pamięta wydarzenia z młodości.
William Zabka i Ralph Macchio wracają do bohaterów znanych z „Karate Kid”, ale serial szybko wprowadza własne pokolenie postaci. Wśród nich są Miguel grany przez Xolo Maridueñę, Sam grana przez Mary Mouser oraz Robby, w którego wciela się Tanner Buchanan. Z czasem lokalna rywalizacja rozrasta się do konfliktu kilku dojo, a dawni bohaterowie i przeciwnicy regularnie wracają do gry.
Zobacz także:




















