Ślub Filipa Chajzera i Bianki odbył się 19 września w Krakowie. Zamiast wielkiego wydarzenia pełnego gwiazd para zdecydowała się na kameralną uroczystość dla najbliższych. Szybko okazało się jednak, że lista obecnych i nieobecnych wywoła sporo emocji.

WIDEO

player placeholder

Rodzinne emocje podczas ślubu Chajzera. Nie wszyscy pojawili się na uroczystości

W kościele nie zabrakło Doroty i Zygmunta Chajzerów. Znacznie więcej pytań pojawiło się jednak wokół rodziny Bianki. Na ceremonii nie pojawiły się bowiem jej mama oraz babcia. Szczególnie nieobecność pierwszej z nich zwróciła uwagę po wcześniejszych publicznych emocjach związanych z relacją córki z prezenterem.

Sam Chajzer zdecydowanie zdementował za to informacje, według których jego teściowa miała pojawić się na weselu i wejść z nim w konflikt. Prezenter przekazał, że kobiety nie było na uroczystości, a jej nieobecność jest dla niego przykra.

Zobacz także:

W centrum zainteresowania znalazł się za to tata Bianki. Mężczyzna pojawił się w kościele i odegrał podczas ceremonii niezwykle ważną rolę. To właśnie on odprowadził córkę do ołtarza. Chajzer później nie krył, że ten gest zrobił na nim ogromne wrażenie.

Tata Bianki był przy córce w kościele. Potem sytuacja niespodziewanie się zmieniła

Po zakończeniu ceremonii rozpoczęło się kameralne świętowanie. I właśnie wtedy uwagę mogła zwrócić nieobecność ojca panny młodej. Mężczyzna nie został z córką i jej świeżo poślubionym mężem przez całe wesele.

Sytuacja mogła wyglądać szczególnie zagadkowo w świetle informacji, że ojciec Bianki nie jest zwolennikiem jej małżeństwa. Mimo swoich zastrzeżeń nie zamierzał jednak opuszczać córki w chwili, która była dla niej tak ważna. Dlatego pojawił się w kościele i osobiście poprowadził ją do ołtarza.

Dopiero informacje ujawnione po uroczystości rzuciły zupełnie inne światło na jego szybkie zniknięcie. Powód nie miał wynikać z nagłego rodzinnego spięcia.

Wyszło, czym zajmuje się teść Filipa Chajzera. To dlatego musiał wyjść

Ojciec Bianki jest związany z branżą filmową i miał wcześniej ustalone zobowiązania zawodowe. Problem polegał na tym, że Filip i Bianka bardzo pilnowali tajemnicy związanej ze ślubem. Najbliżsi mieli dowiedzieć się o uroczystości dopiero w ostatniej chwili.

W efekcie tata panny młodej nie miał już możliwości odpowiednio wcześnie zmienić swoich zawodowych planów. Przyjechał więc na ceremonię, był przy córce w kluczowej chwili i odprowadził ją do ołtarza, ale później musiał zająć się wcześniej zaplanowanymi obowiązkami.

Jego wcześniejsze wyjście z wesela nie było więc przedstawiane jako demonstracyjny gest wobec nowożeńców. Choć ojciec Bianki ma zastrzeżenia do tego małżeństwa, w dniu ślubu chciał być obok córki. I właśnie dlatego, mimo napiętego terminarza, pojawił się w kościele.