Gillian Anderson od dekad znajduje się na świeczniku, ale o tej części swojego życia przez długi czas mówiła znacznie ostrożniej. Teraz aktorka postawiła sprawę jasno, jednocześnie zdradzając, jak wyglądało jej życie uczuciowe przed laty.

WIDEO

player placeholder

Gillian Anderson powiedziała to wprost. Padło jedno konkretne określenie

W rozmowie z The Australian 58-letnia Gillian Anderson określiła siebie jako osobę panseksualną. Oznacza to, że płeć drugiej osoby nie jest dla niej czynnikiem ograniczającym odczuwanie pociągu. Gwiazda przyznała też, że w młodości była w związkach z kobietami.

Dziś jej życiowym partnerem jest mężczyzna. Anderson jest związana z Peterem Morganem, scenarzystą i twórcą The Crown. Jej obecna relacja nie zmienia jednak sposobu, w jaki aktorka opisuje swoją orientację.

Zobacz także:

W młodości musiała się ukrywać. Wspomnienia wciąż robią wrażenie

To nie pierwszy raz, gdy aktorka wróciła do swoich dawnych relacji. Wcześniej opowiadała o związku ze starszą dziewczyną w czasach licealnych. Relacja pozostawała tajemnicą, a Anderson wspominała, że obie obawiały się reakcji otoczenia.

Gwiazda podkreślała również, że w tamtym okresie brakowało jej odpowiedniego języka, aby nazwać własne uczucia. Spotykała się zarówno z kobietami, jak i mężczyznami, dlatego nie określała siebie wówczas jako lesbijki.

Sex Education zmieniło jej spojrzenie na samą siebie

Sporo zmieniła także rola Jean Milburn w Sex Education. Anderson przyznała, że granie terapeutki swobodnie rozmawiającej o bliskości i relacjach wpłynęło na jej własną otwartość.

Aktorka zwraca uwagę, że podobną przemianę obserwuje u innych dojrzałych kobiet. Jej zdaniem wiek nie musi oznaczać rezygnacji z randkowania, bliskości czy odkrywania własnych potrzeb. W przypadku Anderson ta otwartość właśnie dostała wyjątkowo osobisty wymiar.