Kilka dni po śmierci Adriana Szymaniaka jego przyjaciel zdecydował się opowiedzieć o emocjach, które trudno zamknąć w kilku zdaniach. Wspomniał codzienne chwile, wspólny śmiech, a przede wszystkim jedną rozmowę, której dziś nie sposób zapomnieć.

WIDEO

player placeholder

Marcin Wichrowski nie kryje emocji po śmierci Adriana Szymaniaka

Adrian Szymaniak zmarł 5 września 2026 roku w wieku 39 lat po ponad roku zmagań z glejakiem IV stopnia. 9 września najbliżsi pożegnali go podczas prywatnej ceremonii w Żołędowie. W żałobie pozostała żona Anita Szydłowska-Szymaniak, dzieci Jerzy i Bianka oraz bliscy przyjaciele.

Jednym z nich jest Marcin Wichrowski, znany widzom drugiej edycji programu Ślub od pierwszego wejrzenia. Z rodziną Szymaniaków łączyła go znacznie więcej niż telewizyjna znajomość. Został ojcem chrzestnym Bianki, córki Adriana i Anity.

Zobacz także:

Po odejściu przyjaciela Wichrowski wrócił pamięcią do ich spotkań, telefonów, żartów i zwykłej codzienności. Przyznał, że trudno mu pogodzić się ze stratą. Adriana zapamiętał jako pogodnego człowieka, który potrafił rozładować atmosferę nawet w bardzo trudnych chwilach.

Jedna rozmowa wróciła po latach. Chodzi o córkę Adriana

Wspominał również o dobrych relacjach z mamą Adriana i przeżytych razem rodzinnych świętach i uroczystościach. Najbardziej poruszające wspomnienie dotyczy narodzin Bianki. Wichrowski przypomniał, że szczęśliwy Adrian zadzwonił wtedy do niego i poprosił, by został ojcem chrzestnym dziewczynki. Marcin chciał wiedzieć, dlaczego wybór padł właśnie na niego.

Według jego relacji Adrian wyjaśnił, że ufa mu i wierzy, że gdyby kiedyś go zabrakło, Marcin będzie wspierał Biankę oraz przekaże jej ważne wartości. Wtedy żaden z nich nie przypuszczał, jak ogromnego znaczenia nabierze kiedyś ta rozmowa.

Dziś Wichrowski odpowiedział przyjacielowi deklaracją, która porusza szczególnie mocno. Zapewnił, że dotrzyma danego słowa. Adriana chce natomiast zachować w pamięci takim, jakim znał go przez lata – pełnym życia, uśmiechu i dobrej energii.