Jeszcze kilka dni temu cała uwaga skupiała się na ich ślubie. Filip Chajzer i Bianka pobrali się 19 września, a już 22 września pokazali publiczności coś znacznie bardziej osobistego niż zdjęcia z uroczystości. Usiedli razem przed mikrofonami i zaczęli opowiadać o swojej relacji.
WIDEO…
Bianka Chajzer wyszła z cienia. To był dopiero początek emocji
Dla Bianki był to szczególny moment. Wcześniej żona prezentera stroniła od show-biznesu, a teraz zdecydowała się wystąpić u boku męża w ich wspólnym formacie. Para wróciła do początków znajomości i pierwszej randki.
Właśnie wtedy wyszło na jaw, jak nietypowo zaczęła się ta relacja. Bianka przyznała, że wcześniej zupełnie nie znała Filipa i nie orientowała się w świecie mediów. Gdy szykowała się na pierwsze spotkanie, miała nawet sądzić, że Chajzer jest doktorem nauk.
Poznali się przy okazji nagrywania podcastu, którego producentką miała być Bianka. Później Filip zaprosił ją na randkę. Ona sama wspominała, że przed takim spotkaniem była zestresowana i opowiadała o całej sytuacji przyjaciółce.
Cztery dni po weselu pokazali się razem. Widzowie zaczęli pisać o jednym
Mogłoby się wydawać, że taka historia stanie się dla świeżo upieczonych małżonków okazją do pokazania chemii i bliskości. Stało się jednak inaczej. To nie szczegóły pierwszej randki najmocniej rozpaliły dyskusję pod nagraniem.
Internauci skupili się na sposobie, w jaki Filip i Bianka ze sobą rozmawiali. Część widzów uznała, że między małżonkami dało się wyczuć dystans. Pojawiły się również zarzuty dotyczące nienaturalności całej rozmowy.
Najbardziej zaskakujące były komentarze sugerujące, że dialog momentami sprawiał wrażenie rozmowy ludzi, którzy dopiero się poznają. Niektórzy widzowie pisali wprost, że po wysłuchaniu podcastu odnieśli wrażenie, iż małżonkowie niewiele o sobie wiedzą.
I właśnie to zwróciło największą uwagę zaledwie cztery dni po ich ślubie. Zamiast zachwytów nad pierwszym wspólnym projektem Chajzerów, pod nagraniem rozgorzała dyskusja o tym, jak para wypada razem przed kamerą.