Filip Chajzer i Bianka 19 września rozpoczęli zupełnie nowy rozdział. Para pobrała się w jednym z krakowskich kościołów, a po uroczystości przeniosła świętowanie do restauracji przy Błoniach. Zanim jednak rozpoczęło się przyjęcie, przed świątynią rozegrała się scena, która zdecydowanie nie wyglądała na sztywno zaplanowany element ceremonii.

WIDEO

player placeholder

Nagle pod kościołem zaczęła grać muzyka. Nowożeńcy znaleźli się w centrum uwagi

Na Filipa i Biankę po wyjściu ze świątyni czekała muzyczna niespodzianka. Grupa muzyków wykonała dla świeżo upieczonych małżonków przebój All You Need Is Love. Para zaczęła tańczyć, a całej scenie przyglądali się zgromadzeni przed kościołem bliscy.

Wśród nich był Zygmunt Chajzer. Ojciec pana młodego nie tylko obserwował wszystko z bliska, ale również uwiecznił wyjątkowe chwile. Emocji nie brakowało, bo dla rodziny prezentera był to dzień symboliczny – jego syn właśnie stanął na ślubnym kobiercu i rozpoczął kolejny etap życia.

Zobacz także:

Zygmunt Chajzer dał się porwać chwili. Wtedy zareagowała Bianka

Atmosfera szybko przestała przypominać oficjalną uroczystość. Muzyka, taniec świeżo upieczonych małżonków i reakcje najbliższych sprawiły, że przed kościołem zrobiło się bardzo swobodnie. Zygmunt Chajzer także dał się ponieść emocjom i włączył się w wyjątkową chwilę.

Najbardziej osobisty moment miał jednak dopiero nadejść. Bianka zwróciła się bowiem bezpośrednio do swojego świeżo upieczonego teścia. Nie użyła jego imienia ani żadnego oficjalnego określenia. Padło jedno krótkie słowo, które mogło powiedzieć o ich relacji więcej niż długie przemowy.

Jedno słowo Bianki zmieniło wydźwięk całej sceny

W pewnej chwili panna młoda chciała zachęcić Zygmunta Chajzera, aby dołączył do wspólnego świętowania. Właśnie wtedy nazwała go tatą, wołając do niego, by podszedł.

To właśnie ten drobny gest stał się jednym z najbardziej rodzinnych momentów po ceremonii. Tym bardziej że przed kościołem obecny był również ojciec Bianki. Jak podał Fakt, na uroczystości w kościele zabrakło natomiast jej mamy i babci.

Po wszystkim nowożeńcy ruszyli na dalszą część świętowania do restauracji przy krakowskich Błoniach. Jednak nagranie spod kościoła pokazało, że czasem najbardziej zapamiętuje się nie wystawną oprawę, lecz jedno spontaniczne słowo wypowiedziane w odpowiednim momencie.