Dla milionów widzów na zawsze pozostał niezapomnianym Kazimierzem Pawlakiem. Prywatnie był jednak zupełnie innym człowiekiem, niż mogłoby się wydawać. Los nie oszczędzał go już od najmłodszych lat, a największy dramat miał dopiero nadejść.

WIDEO…

player placeholder

Wacław Kowalski przeżył rodzinną tragedię. Nigdy nie pogodził się z tym, co się stało

W 1982 roku życie Wacława Kowalskiego legło w gruzach. Jego młodszy syn Maciej zginął w tragicznych okolicznościach. Według jednej z relacji był to wypadek samochodowy, choć pojawiały się również doniesienia o samobójstwie. Niezależnie od okoliczności dla aktora był to cios, po którym nic nie wyglądało już tak samo.

Gwiazdor Samych swoich nie potrafił uwolnić się od wyrzutów sumienia. Uważał, że zbyt wiele czasu poświęcał pracy, a za mało własnym dzieciom. Sukces zawodowy, który przez lata dawał mu satysfakcję, nagle stracił znaczenie. Kowalski zaczął inaczej patrzeć na swoje życie i relacje z najbliższymi.

Zobacz także:

Aktor był ojcem wymagającym i zasadniczym. Synowie wspominali, że potrafił zachowywać dystans i bywał surowy. Po odejściu Macieja właśnie te cechy stały się dla niego źródłem bolesnych rozmyślań. Nie potrafił wybaczyć sobie, że nie poświęcił rodzinie więcej uwagi.

Odwrócił telewizor do ściany. Gwiazdor Samych swoich podjął decyzję, która zaskoczyła wszystkich

Po rodzinnej tragedii Wacław Kowalski całkowicie odsunął się od aktorstwa. Nie chciał już występować przed kamerą ani pojawiać się na teatralnych deskach. Jak opisano w książce Dariusza Koźlenki o kulisach Samych swoich, aktor odwrócił nawet telewizor ekranem do ściany.

Jego wycofanie miało też poważne skutki dla twórców popularnego serialu Dom. Kowalski wcielał się w nim w postać dozorcy Popiołka, którego widzowie zdążyli polubić. Kiedy aktor przestał pojawiać się na planie, scenarzyści musieli zmienić dalsze losy bohatera.

W dwunastym odcinku postać Popiołka została uśmiercona. Dla widzów oznaczało to pożegnanie z barwnym bohaterem, ale w rzeczywistości kończyła się również kariera jednego z najbardziej charakterystycznych polskich aktorów. Kowalski już nigdy nie wrócił do pracy przed kamerą.

Cała Polska śmiała się z jego ról. Wcześniej los również go nie oszczędzał

Niewielu widzów wiedziało, że rodzinne tragedie towarzyszyły Kowalskiemu od dzieciństwa. Gdy miał zaledwie 14 lat, stracił ojca. Mężczyzna doznał poważnego urazu podczas pracy w kuźni, a późniejsze powikłania doprowadziły do jego śmierci. Młody Wacław musiał szybko dorosnąć i pomóc w utrzymaniu rodziny.

Niedługo później przeżył kolejną bolesną stratę. Jego siostra utonęła, porwana przez nurt rzeki. Mimo tych doświadczeń Kowalski nie porzucił artystycznych marzeń. Początkowo chciał śpiewać w operze, lecz ostatecznie to aktorstwo przyniosło mu ogromną popularność.

Przełomem okazała się rola Kazimierza Pawlaka w filmie Sami swoi. Później wystąpił także w komediach Nie ma mocnych oraz Kochaj albo rzuć. Stworzył postać, którą pokochały kolejne pokolenia Polaków. Sukces nie zdołał jednak ochronić go przed osobistym cierpieniem.

Wacław Kowalski zmarł 27 października 1990 roku. W 2026 roku przypada 36. rocznica jego odejścia. Pozostały po nim niezapomniane role, pomniki i miejsca nazwane jego imieniem. Za wizerunkiem pogodnego Pawlaka kryła się jednak historia ojca, który do końca życia nosił w sobie ciężar rodzinnej straty.