Bezsenność potrafi zamienić się w prawdziwy horror, a Netflix uczynił z niej motor napędowy jednego ze swoich mroczniejszych thrillerów. „Gdy sen nie nadchodzi” to postapokaliptyczne science fiction, w którym pierwsze skrzypce gra Gina Rodriguez. Od debiutu w 2021 roku produkcja co jakiś czas przypomina o sobie widzom polującym na niepokojący film na jeden wieczór.
WIDEO…
Gina Rodriguez ratuje córkę w świecie bez snu
Fabuła przenosi nas do rzeczywistości, którą pogrążyło w chaosie zagadkowe globalne zdarzenie. W jednej chwili milkną wszystkie urządzenia elektroniczne, a ludzie tracą zdolność zasypiania. Kolejne dni bez snu przynoszą skrajne wyczerpanie, halucynacje i coraz większą panikę, a naukowcy rozpoczynają desperacki wyścig, by opracować lekarstwo, zanim bezsenność wykończy całą ludzkość.
W centrum tej historii stoi Jill, była wojskowa i ochroniarka, która nie potrafi uwolnić się od ciężaru przeszłości. W tę rolę wcieliła się Gina Rodriguez, pamiętana z serialu „Jane the Virgin” oraz filmów „Anihilacja” i „Żywioł. Deepwater Horizon”. Bohaterka orientuje się, że nadzieją dla ludzkości może być jej własna córka Matilda, jedna z garstki osób, którym sen wciąż nie umknął. Jill musi rozstrzygnąć okrutny dylemat: bronić za wszelką cenę swoich dzieci czy postawić wszystko na jedną kartę, by ocalić resztę świata.
Mark Raso zebrał obsadę znaną z hitowych produkcji
Reżyserię oraz współautorstwo scenariusza wziął na siebie Mark Raso, wcześniej odpowiedzialny za „Kodachrome”. Ekranowej córki Jill użyczyła twarzy Ariana Greenblatt, kojarzona z „Avengers: Wojna bez granic” i „Barbie”. Na dalszych planach pojawiają się Jennifer Jason Leigh, Shamier Anderson, Finn Jones, Lucius Hoyos, Barry Pepper, Frances Fisher oraz Gil Bellows.
Film należy do rozpoznawalnego już schematu, w którym twórcy pozbawiają bohaterów jednego ze zmysłów albo elementarnej potrzeby. W „Cichym miejscu” liczyła się absolutna cisza, w „Nie otwieraj oczu” zakazany był wzrok, a tutaj wszystko kręci się wokół snu.
Krytycy zgodnie doceniali oryginalny koncept, ale wytykali obrazowi rwane tempo, powierzchowność i zmarnowany potencjał.
Zobacz także:
Ten thriller ma tylko 10 odcinków. Wystarczyła chwila i już trafił do czołówki Netfliksa




















