Morderca nie został złapany. Dziecko zniknęło bez śladu. Policja wykorzystała wszystkie tropy, świadkowie przestali mieć coś do powiedzenia, a kolejne segregatory z dokumentami trafiły do archiwum. Dla większości ludzi oznacza to koniec śledztwa. Dla osób, które były z nim związane, często dopiero początek.
WIDEO…
Cold case jest jednym z najbardziej wdzięcznych motywów thrillera. Bohater nie walczy już wyłącznie z przestępcą. Walczy z upływem czasu, zawodną pamięcią świadków i własną obsesją. Czasem rozwiązanie pojawia się po kilku latach. Czasem potrzeba niemal dwóch dekad. Wybraliśmy pięć thrillerów dostępnych na Netfliksie, w których dawna zbrodnia albo zaginięcie nie pozwalają bohaterom ruszyć dalej.
Thrillery Netfliksa o sprawach, których nie potrafili zostawić. "Light to the Night"
Tyle czasu jedna nierozwiązana sprawa prześladuje dwóch detektywów w chińskim „Light to the Night”. Netflix właściwie już w oficjalnym opisie serialu zdradza, dlaczego tak dobrze pasuje on do tego zestawienia: śledczy przez 18 lat nie potrafią uwolnić się od zagadki, której nie udało im się rozwiązać. Dopiero pojawienie się nowego tropu daje nadzieję, że wreszcie poznają prawdę.
To nie jest więc historia, w której policjant dostaje rano nową sprawę, a wieczorem zna już nazwisko zabójcy. Czas staje się tutaj jednym z najważniejszych elementów opowieści. Osiemnaście lat wystarcza, żeby zmienili się ludzie, miejsca i relacje między bohaterami. Nie wystarcza jednak, żeby zapomnieć o pytaniu, na które nigdy nie znaleźli odpowiedzi. W głównych rolach występują Pan Yueming, Dylan Wang i Ren Min, a Netflix klasyfikuje produkcję jako thriller kryminalny i serial detektywistyczny.
"Przełom"
W „Przełomie” czekanie na odpowiedź trwa niewiele krócej. W niewielkim szwedzkim Linköping dochodzi do podwójnego morderstwa. Giną dziecko i kobieta. Detektyw John obiecuje rodzinom ofiar, że znajdzie sprawcę. Problem w tym, że nie znajduje.
Mijają tygodnie, później miesiące, a w końcu lata. Kolejne tropy prowadzą donikąd. Sprawa coraz mocniej wpływa także na samego Johna. Netflix w opisie drugiego odcinka mówi wprost, że gdy tygodnie zamieniają się w lata, jego życie rodzinne zaczyna się rozpadać. Przełom następuje dopiero po 16 latach, kiedy do historii wkracza genealog Per. Nietypowa współpraca może pozwolić śledczym zrobić to, co przez kilkanaście lat wydawało się niemożliwe.
Najbardziej niezwykłe jest to, że ta historia ma źródło w rzeczywistości. „Przełom” został zainspirowany podwójnym morderstwem popełnionym w Linköping w 2004 roku. Sprawa pozostawała nierozwiązana przez 16 lat. Dopiero wykorzystanie genealogii genetycznej pomogło wskazać sprawcę. Netflix podkreśla, że był to pierwszy przypadek w Europie, gdy śledztwo w sprawie morderstwa rozwiązano przy wykorzystaniu badań genealogicznych.
"Śnieżna dziewczyna"
Tutaj nie zaczynamy od morderstwa, lecz od koszmaru każdego rodzica. Podczas parady w Maladze znika kilkuletnia Amaya Martín. Wystarcza chwila nieuwagi, żeby dziewczynka przepadła w tłumie. Sprawą zaczyna interesować się młoda dziennikarka Miren Rojo. To, co początkowo jest kolejnym tematem reporterskim, z czasem staje się dla niej czymś znacznie bardziej osobistym.
A odpowiedzi nie nadchodzą. Mija sześć lat. Wtedy pojawia się tajemnicze nagranie przedstawiające zaginioną Amayę. Sprawa, która zdążyła utknąć w martwym punkcie, ponownie nabiera rozpędu. Kilka lat później pojawia się następny materiał. Miren nie potrafi przestać szukać.
I właśnie ta obsesja jest jednym z najciekawszych elementów „Śnieżnej dziewczyny”. Reporterka nie jest policjantką, więc nie obowiązują jej te same procedury. Jednocześnie angażuje się w sprawę tak mocno, że poszukiwanie prawdy zaczyna prowadzić ją w coraz bardziej niebezpieczne miejsca. Serial powstał na podstawie bestsellerowej powieści Javiera Castillo, a Miren gra Milena Smit. Pierwsza historia została zamknięta w sześciu odcinkach.
"The Valhalla Murders"
Islandia. Kolejne brutalne zabójstwa i zdjęcie, które może łączyć ofiary. Ambitna policjantka Kata próbuje schwytać seryjnego mordercę. Do śledztwa dołącza Arnar – detektyw pracujący w Oslo, który wraca do rodzinnego kraju i sam ma za sobą bolesną przeszłość. Szybko okazuje się, że współczesnych zbrodni nie da się wyjaśnić bez cofnięcia się wiele lat wstecz.
Netflix opisuje „The Valhalla Murders” jako mroczny skandynawski thriller noir o seryjnym zabójcy, którego działania są powiązane z tajemniczą fotografią. W przeciwieństwie do „Light to the Night” czy „Przełomu” nie dostajemy tutaj jednego detektywa przez kilkanaście lat bezskutecznie prowadzącego tę samą sprawę. Motyw cold case'u działa inaczej: nowe morderstwa zmuszają policję do powrotu do wydarzeń, które przez lata pozostawały pogrzebane. I im więcej śledczy dowiadują się o przeszłości, tym bardziej ponury robi się cały obraz.
"Kasztanowy ludzik"
Na koniec coś świeższego i kolejny powrót do sprawy, która nie pozwoliła bliskim ofiary ruszyć dalej. Drugi sezon „Kasztanowego ludzika” ponownie łączy detektywów Naię Thulin i Marka Hessa. Tym razem punktem wyjścia jest zaginięcie samotnej matki z Kopenhagi.
Kobieta pozostawia po sobie telefon. Znajdują się w nim niepokojące wiadomości od osoby wykorzystującej dziecięcą rymowankę związaną z zabawą w chowanego. Śledczy zaczynają podejrzewać, że nowe zaginięcie może mieć związek ze starą sprawą zaginionej nastolatki, której rodzina wciąż czeka na sprawiedliwość.
To dobry przykład thrillera, w którym przeszłość i teraźniejszość zaczynają się niebezpiecznie nakładać. Ktoś ponownie uruchamia mechanizm, który wydawał się pozostawiony wiele lat wcześniej, a nierozwiązana sprawa okazuje się kluczem do zrozumienia nowych wydarzeń. W rolach Thulin i Hessa ponownie występują Danica Curcic i Mikkel Boe Følsgaard. Netflix zapowiedział powrót serialu pięć lat po finale pierwszego sezonu.
Zobacz także:




















