Sprawa zaczęła się od wpisu opublikowanego przez Leszka Jasińskiego w mediach społecznościowych. Mężczyzna zwrócił się bezpośrednio do Filipa Chajzera, ujawniając szczegóły sytuacji związanej z nagraniem podcastu. Nie ukrywa, że liczy na szybkie rozwiązanie sprawy.

WIDEO…

player placeholder

Filip Chajzer dostał publiczne wezwanie. Leszek Jasiński domaga się 520 zł

Wszystko rozbija się o podcast, który według relacji Leszka Jasińskiego miał zostać nagrany na zaproszenie Filipa Chajzera. Mężczyzna twierdzi, że stawił się w uzgodnionym terminie, poświęcił cały dzień i pokonał samochodem setki kilometrów. Problem pojawił się później. Gotowy materiał ostatecznie nie został opublikowany.

Jasiński postanowił więc przenieść sprawę do mediów społecznościowych. W publicznym wpisie skierowanym do Chajzera wyjaśnił, że zależy mu na polubownym zakończeniu sytuacji. Jednocześnie jasno określił swoje oczekiwania finansowe. Zażądał zwrotu kosztów, które miał ponieść w związku z udziałem w nagraniu.

Zobacz także:

Kwota może zaskoczyć. Nie chodzi bowiem o wynagrodzenie za występ ani rekompensatę za poświęcony czas. Jasiński oczekuje dokładnie 520 zł. Jak przekonuje, tyle kosztował go sam dojazd na miejsce nagrania i powrót. Na poparcie żądania przedstawił szczegółowe wyliczenia.

Przejechał 700 kilometrów i poświęcił cały dzień. Teraz ujawnił rachunek

Według informacji przekazanych przez Jasińskiego podróż związana z nagraniem podcastu wyniosła łącznie 700 kilometrów. Przy spalaniu ośmiu litrów paliwa na 100 kilometrów i cenie ośmiu złotych za litr koszt paliwa oszacował na 448 zł. Do tego doliczył jeszcze 72 zł opłat za przejazd autostradą.

W ten sposób otrzymał łączną kwotę 520 zł, której zwrotu obecnie się domaga. Podkreślił też, że na realizację nagrania przeznaczył cały dzień. Co istotne, jego żądanie dotyczy wyłącznie wydatków na podróż, a nie czasu, który musiał wygospodarować na spotkanie.

Jasiński zaznaczył również, że decyzja o niepublikowaniu nagrania nie wynikała z jego winy. To właśnie ten argument stanowi podstawę jego oczekiwań wobec Chajzera. Mężczyzna uważa, że skoro przyjął zaproszenie i poniósł koszty, powinien otrzymać ich zwrot.

Filip Chajzer ma 7 dni? Do wpisu dołączono wymowną wiadomość SMS

Największe emocje może jednak wywołać zakończenie publicznego wpisu. Jasiński nie ograniczył się do przedstawienia rachunku. Wprost zażądał uregulowania kwoty 520 zł w ciągu siedmiu dni od otrzymania wiadomości. Podał również dane potrzebne do wykonania przelewu.

Mężczyzna zapewnił, że zależy mu na spokojnym zakończeniu całej sprawy i uniknięciu niepotrzebnej eskalacji. Jednocześnie publiczna forma wezwania sprawiła, że kwestia nieopublikowanego podcastu przestała być wyłącznie sprawą między jego uczestnikami.

Do wpisu dołączono też zrzut ekranu z wiadomością SMS, przedstawioną jako korespondencja od Filipa Chajzera. Widoczny fragment zawiera słowa zapowiadające świetny podcast. To szczegół, który nadaje całej historii dodatkowego znaczenia. Nagranie miało budzić pozytywne oczekiwania, a ostatecznie nie trafiło do publikacji.

Na podstawie udostępnionego materiału nie wiadomo jednak, dlaczego zrezygnowano z emisji podcastu ani czy Filip Chajzer odpowiedział na żądanie. Nie ma też potwierdzenia, że zgodził się wcześniej pokryć koszty podróży. Pewne jest jedno – Leszek Jasiński publicznie domaga się 520 zł i oczekuje zakończenia sprawy w ciągu siedmiu dni.