Żałoba rzadko przebiega tak, jak pokazują ją najbardziej schematyczne filmy. Nie wystarczy kilka tygodni, jedna szczera rozmowa i symboliczne pożegnanie. Strata może zamienić się w gniew, poczucie winy, uzależnienie albo potrzebę całkowitego odcięcia się od ludzi. Czasami wraca po latach, kiedy wydawało się, że najgorsze dawno minęło.

WIDEO

player placeholder

Te pięć seriali podchodzi do tematu zupełnie inaczej. Jeden potrafi być bardzo zabawny, drugi wykorzystuje konwencję horroru, a kolejny opowiada o ludziach zawodowo zajmujących się rzeczami pozostawionymi przez zmarłych. Łączy je to, że śmierć nie jest ostatnim rozdziałem historii. Najważniejsze okazuje się właśnie to, co dzieje się z ludźmi, którzy zostali.

„After Life”

Tony miał żonę, którą kochał, pracę w lokalnej gazecie i zwyczajne życie w niewielkim angielskim miasteczku. Po śmierci Lisy na raka wszystkie rzeczy, które wcześniej miały znaczenie, nagle je tracą. Tony nie widzi większego sensu w dalszym funkcjonowaniu i zaczyna traktować własną obojętność jak rodzaj supermocy. Skoro przestało mu zależeć na życiu, może mówić ludziom dokładnie to, co o nich myśli, zachowywać się egoistycznie i ignorować konsekwencje.

Zobacz także:

Ricky Gervais stworzył serial, napisał scenariusz, wyreżyserował go i zagrał główną rolę. Tony jest postacią trudną: potrafi być okrutny wobec ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z jego tragedią, a jego rozpacz nie zawsze budzi współczucie. Wspomnienia Lisy, granej przez Kerry Godliman, pozwalają jednak zobaczyć człowieka, którym był wcześniej. Ważni stają się też ludzie pozostający obok niego - szwagier Matt, kolega z pracy Lenny, prostolinijny listonosz Pat czy Anne, wdowa spotykana przez Tony'ego na cmentarzu.

Największą siłą „After Life” jest właśnie pokazanie, że żałoba może współistnieć z humorem. Tony potrafi się śmiać, pracować i przez chwilę dobrze bawić, a kilka minut później wrócić do pustego domu, gdzie wszystko przypomina mu o Lisie. Serial nie sugeruje, że pojawienie się nowych przyjaciół automatycznie zastąpi utraconą osobę. Bardziej interesuje go pytanie, czy można znaleźć nowy powód do życia, nie przestając tęsknić za starym.

„Już nie żyjesz”

Jen Harding straciła męża w wypadku. Sprawca potrącił go samochodem i uciekł, a nierozwiązana sprawa dodatkowo podsyca gniew kobiety. Jen zostaje sama z dwoma synami, pracą i żałobą, której właściwie nie potrafi przeżywać spokojnie. Podczas spotkania grupy wsparcia poznaje Judy Hale. Kobiety bardzo się różnią, ale szybko powstaje między nimi intensywna przyjaźń. Problem w tym, że Judy nie pojawiła się w życiu Jen przypadkiem.

Christina Applegate jako Jen i Linda Cardellini jako Judy tworzą duet, na którym opiera się cały serial. Pierwsza jest wybuchowa, cyniczna i nieustannie wściekła, druga sprawia wrażenie ciepłej, empatycznej i znacznie bardziej kruchej. Stopniowo okazuje się jednak, że obie noszą ogromne poczucie winy, a ich relacja jest zbudowana na tajemnicach, których ujawnienie powinno właściwie ją zakończyć.

„Już nie żyjesz” wykorzystuje kryminalną intrygę i czarny humor, ale pod nimi cały czas znajduje się opowieść o stracie. Jen próbuje poradzić sobie nie tylko ze śmiercią męża, ale także z prawdą o ich małżeństwie. Judy zmaga się z własnymi stratami i decyzjami, których nie może cofnąć. Kolejne sekrety tylko komplikują sytuację, a serial zadaje interesujące pytanie: czy człowiek, który odegrał rolę w naszej tragedii, może jednocześnie stać się osobą pomagającą ją przetrwać?

„Move to Heaven”

Han Geu-ru pracuje razem z ojcem przy tzw. trauma cleaning. Po śmierci człowieka przyjeżdżają do jego mieszkania, porządkują pozostawione rzeczy i pakują przedmioty, które mogą mieć znaczenie dla bliskich. Dla większości ludzi byłaby to emocjonalnie wyniszczająca praca. Geu-ru, młody mężczyzna w spektrum autyzmu, podchodzi do niej niezwykle uważnie i metodycznie. Z drobiazgów pozostawionych w pokojach potrafi odtworzyć historie ludzi, których nigdy nie poznał.

W Geu-ru wciela się Tang Jun-sang. Jego uporządkowane życie rozpada się, gdy umiera ojciec, a opiekę nad nim ma przejąć wuj Sang-gu, grany przez Lee Je-hoona. Mężczyźni właściwie nie mogliby różnić się bardziej. Sang-gu jest byłym więźniem i zawodnikiem, który pojawia się w życiu bratanka z własnym bagażem problemów. Musi nauczyć się funkcjonować z Geu-ru, a jednocześnie zaczyna uczestniczyć w pracy „Move to Heaven”.

Konstrukcja serialu pozwala w każdym odcinku poznawać inną historię. Pozostawione buty, telefon, list czy pudełko mogą ujawnić coś, czego zmarły nie zdążył powiedzieć rodzinie. Dzięki temu „Move to Heaven” nie opowiada tylko o jednej żałobie. Pokazuje wiele różnych sposobów pożegnania - również takie sytuacje, w których bliscy dopiero po śmierci odkrywają, kim naprawdę była osoba, którą stracili.

Najbardziej poruszający pozostaje jednak wątek Geu-ru. Chłopak, który zawodowo pomaga innym porządkować rzeczy po zmarłych, nagle sam musi zmierzyć się ze śmiercią najważniejszej osoby w swoim życiu. Okazuje się, że cudzą stratę można starannie zapakować do pudełka. Z własną nie da się zrobić tego samego.

„Dobra zła matka”

Jin Young-soon bardzo wcześnie przekonuje się, jak bezwzględne może być życie. Po śmierci męża samotnie wychowuje syna Kang-ho i postanawia zrobić wszystko, żeby chłopak nie skończył tak jak jego rodzice. Prowadzi gospodarstwo, ciężko pracuje i jest wobec syna wyjątkowo wymagająca. Dla niej surowość ma być formą ochrony. Kang-ho odbiera ją jednak przede wszystkim jako brak ciepła.

Ra Mi-ran jako Young-soon i Lee Do-hyun jako dorosły Kang-ho tworzą relację znacznie bardziej skomplikowaną niż typowy konflikt matki z synem. Kang-ho zostaje prokuratorem i coraz bardziej oddala się od rodzinnego domu. Wydaje się, że plan matki zadziałał - syn zdobył pozycję, o której ona sama nie mogła marzyć. Tyle że sukces nie naprawił ich relacji. Dopiero dramatyczny wypadek sprawia, że role w rodzinie całkowicie się zmieniają i oboje dostają możliwość ponownego poznania siebie.

„Dobra zła matka” łączy melodramat, komedię, historię rodzinną i elementy opowieści o zemście. Najmocniej działa jednak wtedy, gdy koncentruje się na Young-soon i Kang-ho. Matka przez całe życie podejmowała decyzje w przekonaniu, że przygotowuje dziecko do świata, który potrafi być okrutny. Dopiero później musi skonfrontować się z ceną, jaką zapłaciła za tę strategię ich relacja.

„Nawiedzony dom na wzgórzu”

Rodzina Crainów przeprowadza się do Hill House z bardzo konkretnym planem. Hugh i Olivia chcą wyremontować ogromną posiadłość, sprzedać ją z zyskiem i wykorzystać pieniądze do zbudowania wymarzonego domu dla pięciorga dzieci. Pobyt, który miał być tylko jednym etapem ich życia, kończy się jednak tragedią. Rodzina ucieka z Hill House, ale to, co wydarzyło się tam jednej nocy, pozostaje z dziećmi na długo po opuszczeniu budynku.

Mike Flanagan opowiada historię na dwóch płaszczyznach czasowych. Widzimy Crainów jako dzieci oraz jako dorosłych ludzi, którzy na różne sposoby próbują funkcjonować po traumatycznym dzieciństwie. Steven został pisarzem i próbuje racjonalizować wydarzenia z domu. Shirley prowadzi zakład pogrzebowy. Theo utrzymuje emocjonalny dystans od innych. Luke zmaga się z uzależnieniem, a Nell nie potrafi uwolnić się od doświadczeń, które pozostali próbują traktować jak przeszłość.

W obsadzie znaleźli się m.in. Michiel Huisman, Elizabeth Reaser, Oliver Jackson-Cohen, Kate Siegel, Victoria Pedretti, Carla Gugino i Timothy Hutton. Każde z rodzeństwa inaczej reaguje na to samo rodzinne doświadczenie, dlatego horror stopniowo zmienia się w bardzo mocny dramat o żałobie. Duchy mogą być prawdziwe, ale równie ważne są poczucie winy, uzależnienie, depresja i urazy, które dzieci Crainów zabrały ze sobą w dorosłość.

Zobacz także: