Najmocniejsze dramaty często zaczynają się od sytuacji, którą można streścić w jednym zdaniu. Młoda matka odchodzi od partnera. Dziewczyna ucieka z zamkniętej społeczności. Dwoje kierowców wdaje się w awanturę na drodze. Trzynastolatek zostaje aresztowany. Dopiero później okazuje się, że za tymi wydarzeniami kryją się lata problemów, niewypowiedzianych pretensji i decyzji, których konsekwencje ponoszą także zupełnie niewinni ludzie.

WIDEO

player placeholder

Wybraliśmy pięć seriali dostępnych na Netfliksie, które potrafią wzruszyć, rozzłościć i wywołać poczucie bezsilności.

„Sprzątaczka”

Alex jest młodą matką, która pewnej nocy zabiera kilkuletnią córkę i odchodzi od Seana. Nie ma oszczędności, własnego mieszkania ani rodziny, na której bezwarunkowo mogłaby polegać. Próbuje znaleźć miejsce w schronisku, zdobyć świadczenia i zarobić na życie, podejmując pracę przy sprzątaniu domów. Bardzo szybko odkrywa przy tym absurdalną pułapkę: żeby otrzymać pomoc, musi spełnić wymagania, których osoba znajdująca się w jej sytuacji często nie jest w stanie spełnić. Netflix oparł miniserial na wspomnieniach Stephanie Land, a główną rolę powierzył Margaret Qualley. Jej ekranową matkę gra Andie MacDowell, prywatnie również matka aktorki.

Zobacz także:

„Sprzątaczka” nie próbuje sprowadzać historii Alex do prostej opowieści o dobrej kobiecie uciekającej przed złym mężczyzną. Sean, grany przez Nicka Robinsona, jest sprawcą przemocy emocjonalnej i jego zachowanie nie zostaje usprawiedliwione, ale serial pokazuje również alkoholizm, biedę i mechanizmy, które ukształtowały tę postać. Równie trudna jest relacja Alex z matką Paulą - charyzmatyczną artystką, której niestabilność sprawia, że córka zamiast otrzymywać wsparcie często sama musi zostać opiekunką. Dzięki temu historia staje się opowieścią o przemocy przekazywanej między pokoleniami, zależności ekonomicznej i o tym, jak trudno wyrwać się z życia, które przez lata uznawało się za normalne.

Największą siłą „Sprzątaczki” jest Margaret Qualley. Alex nie zostaje przedstawiona jako idealna bohaterka podejmująca wyłącznie rozsądne decyzje. Popełnia błędy, ufa ludziom, którym nie powinna, wraca do sytuacji, z których wcześniej próbowała się wydostać. Serial pozwala jednak zrozumieć, dlaczego to robi. Zamiast pytać „dlaczego po prostu nie odejdzie?”, pokazuje, ile pieniędzy, dokumentów, szczęścia i pomocy innych osób potrzeba czasem do wykonania czegoś, co z zewnątrz wygląda jak najprostsza decyzja na świecie.

„Unorthodox”

Esty Shapiro dorasta w ultraortodoksyjnej społeczności Satmar w Williamsburgu na Brooklynie. W wieku 19 lat jest już mężatką, a otoczenie dokładnie wie, jak powinno wyglądać jej dalsze życie. Ma prowadzić dom, przestrzegać zasad społeczności i założyć rodzinę. Małżeństwo z Yankym szybko okazuje się jednak źródłem ogromnej presji. Esty podejmuje radykalną decyzję: ucieka do Berlina, gdzie mieszka jej matka. Tam poznaje grupę młodych muzyków i po raz pierwszy zaczyna sprawdzać, kim mogłaby być poza światem, który od dzieciństwa definiował każdą część jej tożsamości.

W Esty wcieliła się Shira Haas i to przede wszystkim dzięki niej czteroodcinkowy miniserial ma tak dużą siłę emocjonalną. Aktorka pokazuje jednocześnie strach, ciekawość i zachwyt bohaterki odkrywającej rzeczy dla innych całkowicie zwyczajne. Ważną postacią jest również Yanky, grany przez Amit Rahava. Mąż Esty rusza do Berlina, żeby sprowadzić ją do domu, ale serial nie robi z niego stereotypowego tyrana. To młody człowiek wychowany w tym samym systemie, który podobnie jak żona został przygotowany do odgrywania określonej roli i długo nie rozumie, dlaczego Esty nie może być w niej szczęśliwa.

Dzięki temu „Unorthodox” jest czymś więcej niż historią ucieczki. Najciekawszy konflikt dotyczy ceny wolności. Esty zdobywa możliwość decydowania o sobie, ale oznacza to również zerwanie z ludźmi, językiem, tradycją i światem, który był jej jedynym domem. Serial jest krótki, zamknięty i pozbawiony zbędnych wątków, dlatego można obejrzeć go podczas jednego wieczoru. Cztery odcinki wystarczają jednak, żeby zbudować dramat, w którym niemal każda decyzja oznacza utratę czegoś ważnego.

„Od zera”

„Od zera” początkowo sprawia wrażenie znacznie lżejszej produkcji. Amy Wheeler, grana przez Zoe Saldañę, przyjeżdża do Florencji, gdzie chce rozwijać swoją artystyczną pasję. Poznaje Lino, sycylijskiego kucharza granego przez Eugenio Mastrandrea. Zaczyna się romans, później wspólne życie w Stanach Zjednoczonych, a wraz z nim zderzenie dwóch kultur i dwóch rodzin. Amy próbuje znaleźć własną drogę zawodową, Lino musi odnaleźć się w kraju, który nie jest jego domem, a ich bliscy nie zawsze akceptują podejmowane przez nich wybory.

W połowie tej historii romantyczny dramat zmienia jednak ciężar. Choroba Lino zmusza bohaterów do przewartościowania planów i sprawia, że decyzje dotyczące pracy, miejsca zamieszkania czy relacji z rodzicami nagle przestają być najważniejsze. Serial powstał na podstawie wspomnień Tembi Locke i właśnie autobiograficzne źródło jest jednym z powodów, dla których historia nie próbuje na siłę zamienić tragedii w melodramatyczną zagadkę. Widz wie, że nie wszystkie problemy da się rozwiązać. Pytanie brzmi raczej, co można zrobić z czasem, który pozostał.

Zoe Saldaña dostaje tu znacznie bardziej kameralną rolę niż w widowiskach, z którymi jest najczęściej kojarzona. Szczególnie dobrze wypadają jednak sceny rodzinne. „Od zera” dużo miejsca poświęca rodzicom Amy i Lino oraz temu, jak różne pokolenia rozumieją miłość, obowiązek i poświęcenie. Bohaterowie potrafią być uparci, niesprawiedliwi i ranić się nawet wtedy, gdy próbują pomóc. Największą siłą dramatyczną serialu jest właśnie pokazanie, że wielka miłość nie chroni przed chorobą, żałobą ani poczuciem, że życie potoczyło się zupełnie inaczej, niż miało.

„Awantura”

Danny Cho i Amy Lau nie znają się, kiedy spotykają się na parkingu. Dochodzi między nimi do drobnego konfliktu drogowego, który w normalnych okolicznościach powinien skończyć się po kilkudziesięciu sekundach. Żadne nie zamierza jednak odpuścić. Danny rusza za Amy, a przypadkowa awantura rozpoczyna serię coraz bardziej absurdalnych i niebezpiecznych aktów zemsty. Oboje zaczynają ingerować w życie przeciwnika, nie zdając sobie sprawy, że z każdym kolejnym ruchem ryzykują własną rodziną, pracą i przyszłością.

Steven Yeun i Ali Wong tworzą tutaj dwie postacie, które chwilami są niezwykle trudne do polubienia. Danny zmaga się z finansową porażką, odpowiedzialnością za rodzinę i poczuciem, że wszyscy wokół radzą sobie lepiej. Amy zbudowała pozornie idealne życie - ma rodzinę, dom i odnoszący sukcesy biznes - ale sukces nie przyniósł jej spokoju. Oboje noszą w sobie gniew na długo przed spotkaniem. Konflikt drogowy nie tworzy więc ich problemów. Daje im tylko osobę, na którą wreszcie mogą je przerzucić.

„Awantura” świetnie działa jako czarna komedia, ale pod warstwą coraz bardziej szalonej zemsty znajduje się bardzo gorzki dramat o samotności, zazdrości i wstydzie. Serial nie pozwala długo kibicować jednej stronie. Gdy wydaje się, że Danny przekroczył granicę, Amy robi coś równie destrukcyjnego. Kiedy jedno wzbudza współczucie, kilka scen później potrafi je całkowicie roztrwonić. Najbardziej tragiczne jest to, że katastrofie można było zapobiec niemal na każdym etapie. Wystarczyło, żeby choć jedna osoba powiedziała: koniec. Problem w tym, że czasami przyznanie się do porażki boli bardziej niż jej konsekwencje.

„Dojrzewanie”

W domu Millerów pojawia się uzbrojona policja. Funkcjonariusze zatrzymują 13-letniego Jamiego, podejrzanego o zamordowanie dziewczyny z jego szkoły. Dla rodziców chłopca świat rozpada się w ciągu kilku minut. Eddie, grany przez Stephena Grahama, próbuje wspierać syna podczas przesłuchania, ale szybko staje przed pytaniem, którego żaden rodzic nie chciałby sobie zadać: czy naprawdę zna własne dziecko? W Jamiego wciela się Owen Cooper, którego występ - szczególnie w długich scenach rozmów - jest jednym z najmocniejszych elementów całego miniserialu.

„Dojrzewanie” nie jest klasycznym kryminałem skonstruowanym wokół poszukiwania sprawcy. Twórców znacznie bardziej interesuje to, co mogło doprowadzić nastolatka do punktu, w którym znalazł się na początku historii. Policjanci zaglądają do szkoły i świata rówieśników Jamiego, a rozmowa chłopca z psycholożką stopniowo odsłania gniew, lęk, poczucie odrzucenia i sposób, w jaki internetowe wzorce przenikają do życia bardzo młodych ludzi. Każdy z czterech odcinków zrealizowano jako jedno nieprzerwane ujęcie, dzięki czemu nie ma montażowego dystansu pozwalającego uciec od najbardziej niewygodnych scen.

Najbardziej przejmujący pozostaje jednak dramat rodziców. Eddie i Manda próbują odtworzyć własne życie rodzinne i znaleźć moment, w którym mogli coś przeoczyć. Nie dostają łatwej odpowiedzi. Serial nie mówi, że jedna rozmowa, jeden rodzic, jedna strona internetowa czy jeden szkolny incydent odpowiadają za wszystko. Pokazuje raczej wiele drobnych elementów składających się na katastrofę. To właśnie sprawia, że „Dojrzewanie” jest tak niewygodne - znacznie łatwiej byłoby uwierzyć, że tragedie zawsze mają jedno proste źródło.

Zobacz także: