Na początku wszystko wygląda niewinnie. Marty Markowitz potrzebuje pomocy, a doktor Isaac Herschkopf wydaje się dokładnie takim terapeutą, jakiego potrzebował: pewnym siebie, bezpośrednim i zainteresowanym jego problemami. Z czasem lekarz zaczyna jednak pojawiać się w coraz większej liczbie obszarów życia pacjenta. Po kilkudziesięciu latach trudno już powiedzieć, gdzie kończy się terapia, a zaczyna kontrola. Apple opisuje tę relację jako historię terapeuty, który miał nauczyć Marty'ego stawiania granic, a później sam przez około 30 lat je przekraczał.

WIDEO…

player placeholder

„Psychiatra u boku”. Marty chce tylko nauczyć się stawiać na swoim

Martin „Marty” Markowitz (Will Ferrell) prowadzi rodzinny biznes tekstylny, ale zdecydowanie nie jest człowiekiem, który dobrze radzi sobie z konfrontacją. Cierpi na zaburzenia lękowe, łatwo daje sobą kierować, a problemy osobiste zaczynają go przerastać. Jego siostra Phyllis (Kathryn Hahn) namawia go więc, żeby skorzystał z pomocy psychiatry.

Tak Marty poznaje doktora Isaaca „Ike'a” Herschkopfa (Paul Rudd). Pierwsze spotkania rzeczywiście przynoszą efekty. Ike zachęca pacjenta, żeby był bardziej stanowczy, przestał pozwalać innym sobą pomiatać i wreszcie zaczął korzystać z życia. Marty jest zachwycony człowiekiem, który wydaje się nie tylko terapeutą, ale również kimś, kto naprawdę go rozumie.

Zobacz także:

Problem zaczyna się wtedy, gdy Ike przestaje być wyłącznie lekarzem. Namawia Marty'ego na drugą bar micwę, pojawia się w jego rodzinnej firmie, angażuje się w jego decyzje finansowe i stopniowo staje się najważniejszą osobą w jego otoczeniu.

„Psychiatra u boku”. Psychiatra powoli zajmuje miejsce wszystkich bliskich

Najbardziej niepokojące w „Psychiatrze u boku” jest tempo, w jakim odbywa się manipulacja. Ike nie pojawia się pewnego dnia z żądaniem oddania mu kontroli nad życiem. Robi małe kroki, a każdy z nich można początkowo wytłumaczyć troską o pacjenta.

Szczególnie szybko zagrożenie dostrzega Phyllis. Siostra Marty'ego widzi, że psychiatra zaczyna zajmować w życiu brata miejsce, które wcześniej należało do rodziny. Kiedy próbuje interweniować, Ike potrafi przekonać Marty'ego, że to właśnie jego relacje z najbliższymi są źródłem problemów.

Izolacja staje się jednym z najważniejszych elementów historii. Im bardziej Marty ufa terapeucie, tym łatwiej Ike'owi wpływać na to, kogo pacjent powinien widywać, jak wydawać pieniądze i jakie decyzje podejmować. Człowiek, który miał pomóc Marty'emu odzyskać kontrolę nad własnym życiem, sam zaczyna tę kontrolę przejmować.

„Psychiatra u boku”. Dom w Hamptons najlepiej pokazuje, jak daleko to zaszło

Granice między terapią, przyjaźnią i wykorzystywaniem pacjenta ostatecznie właściwie znikają. Ike zaczyna korzystać z należącej do Marty'ego posiadłości w Hamptons, organizuje tam wystawne przyjęcia i zachowuje się tak, jakby sam był gospodarzem. Apple podaje również, że z czasem psychiatra przekonał Marty'ego, aby mianował go prezesem rodzinnego biznesu.

Właśnie tutaj absurd tej historii osiąga największe rozmiary. Marty jest właścicielem domu, ale coraz bardziej przypomina w nim gościa. Ike korzysta z jego pieniędzy, kontaktów i majątku, jednocześnie zachowując pozycję człowieka, którego rady Marty nauczył się traktować niemal jak niepodważalny autorytet.

Serial pokazuje przy tym, dlaczego tak trudno po prostu powiedzieć: „przecież powinien był odejść”. Manipulacja trwa latami. Kolejne ustępstwa są konsekwencją poprzednich, a Marty coraz bardziej uzależnia własne decyzje od opinii człowieka, któremu pierwotnie zaufał właśnie dlatego, że był jego lekarzem.

„Psychiatra u boku”. Will Ferrell i Paul Rudd grają zupełnie inaczej, niż można się spodziewać

Nazwiska Willa Ferrella i Paula Rudda mogą sugerować lekką komedię, ale „Psychiatra u boku” jest znacznie bardziej gorzki. Humor oczywiście się pojawia, szczególnie gdy obserwujemy absurdalną skalę zachowania Ike'a, jednak z każdym odcinkiem robi się coraz mniej zabawnie.

Ferrell bardzo dobrze wykorzystuje swoją ekranową nieporadność. Marty jest spięty, niepewny siebie i desperacko chce być lubiany. Początkowo można śmiać się z jego zachowania, ale później ta sama cecha staje się czymś znacznie smutniejszym.

Paul Rudd wykorzystuje natomiast swój naturalny urok przeciwko widzowi. Ike jest zabawny, pewny siebie i potrafi sprawić, że inni chcą znaleźć się w jego towarzystwie. Dzięki temu łatwiej zrozumieć, dlaczego Marty tak długo nie dostrzega tego, co dla obserwatora z zewnątrz staje się coraz bardziej alarmujące.

Bardzo ważna jest również Kathryn Hahn jako Phyllis oraz Casey Wilson jako Bonnie, żona Ike'a. Apple wymienia całą czwórkę jako główną obsadę ośmioodcinkowego miniserialu.

„Psychiatra u boku”. Najbardziej niewiarygodne jest to, że wydarzyło się to naprawdę

„Psychiatra u boku” nie powstał z całkowicie fikcyjnego pomysłu scenarzystów. Serial został zainspirowany prawdziwą relacją Martina Markowitza i psychiatry Isaaca Herschkopfa, która trwała przez dziesięciolecia.

Ich historię opisał dziennikarz Joe Nocera w podcaście „The Shrink Next Door”. Sprawą zainteresował się w wyjątkowo przewrotnych okolicznościach. Był przekonany, że jego sąsiadem w Hamptons jest Herschkopf, który urządzał tam wystawne przyjęcia. Później odkrył, że posiadłość w rzeczywistości należała do Marty'ego Markowitza.

Według relacji dotyczących prawdziwej sprawy Herschkopf został prezesem firmy Markowitza, korzystał z jego posiadłości i przez lata odgrywał ogromną rolę w jego życiu. Marty zerwał z nim relację w 2010 roku. W 2021 roku Herschkopf otrzymał nakaz zrzeczenia się licencji lekarskiej w stanie Nowy Jork.

Serial dramatyzuje i przekształca część wydarzeń, więc nie należy traktować każdej sceny jako dokładnej rekonstrukcji. Jego podstawowy punkt wyjścia – wieloletnia relacja terapeuty z pacjentem i niezwykła skala przekraczania granic – pochodzi jednak z prawdziwej historii.

Dlaczego warto obejrzeć „Psychiatrę u boku”?

Bo trudno uwierzyć, jak daleko ta historia ostatecznie zabrnie. Początkowo obserwujemy nieśmiałego człowieka, który po prostu chce poradzić sobie z lękiem i nauczyć się stawiać innym granice. Kilka odcinków później jego terapeuta jest już obecny w niemal każdym obszarze jego życia.

Najciekawsza pozostaje psychologiczna gra między bohaterami. Ike nie potrzebuje przemocy, żeby zdobywać coraz większą władzę. Wystarczają sugestie, poczucie winy, pochwały i przekonywanie Marty'ego, że wszystkie rady służą jego dobru. Im więcej pacjent oddaje, tym trudniej mu przyznać, że człowiek, któremu ufał przez lata, może go wykorzystywać.

„Psychiatra u boku” jest zamkniętym, ośmioodcinkowym miniserialem. To dobry wybór szczególnie dla widzów lubiących historie w rodzaju „The Dropout” czy „WeCrashed”, w których najbardziej absurdalne elementy fabuły okazują się mieć źródło w rzeczywistości. Tutaj pytanie nie brzmi jednak, jak ktoś zbudował wielkie oszustwo. Znacznie bardziej niepokojące jest inne: jak człowiek, któremu płacisz za pomoc, może krok po kroku przekonać cię, żebyś oddał mu kontrolę nad własnym życiem?

Zobacz także: