Ludzkość opanowała galaktykę, a miliony światów podporządkowane są jednemu imperium. W samym centrum tego gigantycznego systemu pojawia się jednak człowiek, który twierdzi, że zna jego przyszłość. Hari Seldon opracował psychohistorię – matematyczną metodę pozwalającą przewidywać zachowanie ogromnych populacji. Jego obliczenia prowadzą do niepokojącego wniosku: Imperium Galaktyczne wkrótce zacznie się rozpadać. Po jego upadku ludzkość czekają dziesiątki tysięcy lat barbarzyństwa. Seldon ma plan, dzięki któremu okres chaosu można skrócić do zaledwie tysiąca lat.
WIDEO…
„Fundacja”. Hari Seldon policzył, kiedy skończy się imperium
Hari Seldon (Jared Harris) nie jest rewolucjonistą próbującym obalić władzę. Wręcz przeciwnie - przekonuje, że upadku Imperium nie da się już powstrzymać. Można jedynie przygotować ludzkość na to, co nastąpi później.
Jego teoria jest dla władców galaktyki wyjątkowo niewygodna. Jeśli Seldon ma rację, system przedstawiany jako wieczny jest już skazany na zagładę. Jeśli ludzie w to uwierzą, sama przepowiednia może zagrozić stabilności państwa.
Razem z młodą matematyczką Gaal Dornick (Lou Llobell) Seldon zostaje postawiony przed władzami Imperium. Ostatecznie jego zwolennicy trafiają na odległą planetę Terminus. Oficjalnym zadaniem jest stworzenie wielkiego archiwum ludzkiej wiedzy. W rzeczywistości właśnie tam zaczyna powstawać Fundacja, która ma odegrać kluczową rolę w planie Seldona.
Problem w tym, że psychohistoria przewiduje zachowania społeczeństw, a nie konkretne decyzje pojedynczych ludzi. Plan obejmujący setki lat może więc zostać zaburzony przez wydarzenie, którego nie dało się wcześniej uwzględnić.
„Fundacja”. Imperium jest rządzone przez tego samego człowieka od stuleci
Jednym z najciekawszych pomysłów serialowej „Fundacji” jest sposób przedstawienia Imperium. Zamiast kolejnych cesarzy otrzymujemy genetyczną dynastię Cleona. Władca jest nieustannie klonowany, dzięki czemu kolejne pokolenia mają być praktycznie identyczne.
Jednocześnie żyją trzy wersje cesarza. Brat Świt jest najmłodszy i przygotowuje się do przyszłego panowania. Brat Dzień (Lee Pace) znajduje się u szczytu władzy i podejmuje najważniejsze decyzje. Brat Zmierzch (Terrence Mann) jest najstarszy i służy następcy doświadczeniem, zanim jego miejsce zajmie kolejny klon. Nad ciągłością dynastii czuwa robot Demerzel (Laura Birn), która służy Cleonom od pokoleń.
To rozwiązanie świetnie pasuje do głównego tematu serialu. Imperium jest tak przekonane o własnej trwałości, że nawet człowieka siedzącego na tronie próbuje zachować bez zmian. Każde odstępstwo od wzorca staje się więc potencjalnym zagrożeniem.
Lee Pace wykorzystuje ten pomysł znakomicie. Jego Brother Day potrafi być majestatyczny, brutalny i przerażająco spokojny. Nie jest przy tym jednowymiarowym tyranem. Kolejne wcielenia Cleona zaczynają zadawać pytanie, którego system wolałby uniknąć: czy kopia tego samego człowieka naprawdę pozostaje tym samym człowiekiem?
„Fundacja”. Jeden plan musi przetrwać setki lat
„Fundacja” różni się od większości seriali science fiction przede wszystkim skalą. Tutaj nie chodzi o uratowanie jednego statku, planety ani nawet jednego pokolenia. Plan Hariego Seldona został rozpisany na stulecia.
Dlatego czas jest jednym z najważniejszych elementów fabuły. Bohaterowie mogą umrzeć, całe społeczeństwa przechodzą przemiany, a polityczne konflikty zmieniają galaktykę. Fundacja musi natomiast przetrwać kolejne kryzysy dokładnie wtedy, kiedy przewidziała je psychohistoria.
Jedną z kluczowych postaci zostaje Salvor Hardin (Leah Harvey), strażniczka Terminusa, która zaczyna dostrzegać rzeczy wymykające się przewidywaniom Seldona. Z czasem Gaal, Salvor i sam Hari zostają wciągnięci w znacznie większą historię, w której matematyczny plan zaczyna zderzać się z ludźmi posiadającymi własne pragnienia.
Po drugiej stronie cały czas znajduje się Imperium. Kolejne kryzysy na obrzeżach galaktyki pokazują, że przepowiednia Seldona może się spełniać. Cleonowie próbują więc zachować kontrolę nad systemem, którego fundamenty powoli zaczynają pękać.
„Fundacja” wygląda jak kino science fiction za setki milionów
Skala opowieści znajduje odbicie w tym, jak serial wygląda. Trantor - stolica Imperium - jest planetą praktycznie w całości pokrytą gigantycznym miastem. Nad powierzchnią wznosi się kosmiczna winda, statki wykonują skoki między gwiazdami, a kolejne planety mają własną kulturę, architekturę i klimat.
Apple od początku traktowało „Fundację” jak jedną ze swoich największych produkcji science fiction. Twórcy nie próbują zamknąć całej historii w kilku futurystycznych pomieszczeniach. Bohaterowie przemieszczają się między planetami, obserwujemy wojny, ogromne statki kosmiczne, pałace i światy znajdujące się na różnych poziomach rozwoju.
Największe wrażenie robi jednak nie sam rozmach, lecz poczucie skali. Imperium istnieje od tysięcy lat i obejmuje całą galaktykę, a mimo to widz od pierwszego odcinka wie, że patrzy na początek jego końca.
To właśnie napięcie napędza sporą część historii. Cleonowie robią wszystko, żeby utrzymać coś, co Seldon uważa już za martwe. Fundacja z kolei próbuje stworzyć coś, czego znaczenia jej mieszkańcy mogą nigdy nie zobaczyć na własne oczy.
„Fundacja”. Isaac Asimov stworzył historię, którą przez lata uznawano za niezwykle trudną do zekranizowania
Serial jest inspirowany słynnym cyklem Isaaca Asimova, którego początki sięgają opowiadań publikowanych w latach 40. XX wieku. Później historie zostały zebrane i rozwinięte w książkową serię o Fundacji. Apple rozpoczęło ekranizację w 2021 roku. Showrunnerem został David S. Goyer.
Nie jest to jednak wierne przeniesienie książek scena po scenie. Twórcy zmienili część bohaterów, rozbudowali wątki jedynie zarysowane u Asimova i stworzyli nowe elementy. Najlepszym przykładem jest genetyczna dynastia Cleonów - jeden z najbardziej charakterystycznych pomysłów serialu, którego w tej postaci nie znajdziemy w oryginalnej trylogii.
Zmiany wynikają również z konstrukcji książek. Historia Asimova obejmuje ogromne okresy czasu i regularnie wymienia bohaterów. Serial potrzebował postaci oraz relacji, które mogłyby połączyć kolejne epoki. Dlatego ekranowa „Fundacja” wykorzystuje idee Asimova jako fundament, ale buduje na nim własną wersję tej historii.
„Fundacja”. Trzy sezony są już dostępne
„Fundacja” zadebiutowała w 2021 roku. Drugi sezon pojawił się w 2023, natomiast trzeci sezon miał premierę 11 lipca 2025 roku i przeniósł akcję o 152 lata po wydarzeniach z poprzedniej odsłony. Fundacja stała się wtedy znacznie potężniejsza, a osłabione Imperium musiało mierzyć się z nowym zagrożeniem - Mułem, którego zdolności mogą zaburzyć założenia psychohistorii.
Historia na tym się nie kończy. Apple oficjalnie zamówiło czwarty sezon, którego produkcja rozpoczęła się w 2026 roku. To dobra wiadomość, bo opowieść Seldona została zaprojektowana na znacznie większą skalę niż pojedynczy konflikt czy jedno pokolenie bohaterów.
Każdy sezon przesuwa przy tym układ sił. Fundacja, która zaczynała jako niewielka kolonia na krańcu galaktyki, rośnie w siłę. Imperium stopniowo traci pozycję. A plan, który na początku wydawał się matematycznie doskonały, musi mierzyć się z coraz większą liczbą niewiadomych.
Dlaczego warto obejrzeć „Fundację”?
Bo niewiele seriali science fiction próbuje opowiedzieć historię na taką skalę. „Fundacja” nie pyta wyłącznie, czy bohaterowie przeżyją. Pyta, czy można przewidzieć los całej cywilizacji i czy jednostka jest w stanie zmienić przyszłość milionów planet.
Do tego dochodzi świetny pomysł na Imperium, imponująca warstwa wizualna oraz obsada z Jaredem Harrisem i Lee Pace'em na czele. Szczególnie historie Seldona i Cleonów dobrze pokazują dwa przeciwstawne sposoby myślenia. Jeden człowiek akceptuje, że istniejący świat musi umrzeć, żeby w przyszłości mógł powstać nowy. Drudzy są gotowi zrobić niemal wszystko, żeby ich świat nigdy się nie zmienił.
Zobacz także: