Jan Borysewicz dorastał we Wrocławiu, gdzie muzyka od najmłodszych lat zajmowała ważne miejsce w jego życiu. Niewiele osób wie jednak, jak wielką rolę w jego przyszłej karierze odegrał najbliższy członek rodziny. Ich wspólna historia zakończyła się zdecydowanie zbyt wcześnie.

WIDEO…

player placeholder

Jan Borysewicz zawdzięczał bratu pierwsze muzyczne kroki. Andrzej był dla niego wyjątkowy

Zanim Jan Borysewicz stał się legendą polskiego rocka i współtwórcą największych przebojów Lady Pank, był chłopcem wychowującym się na wrocławskim Sępolnie. To właśnie tam odkrywał świat dźwięków. Początkowo interesowała go perkusja, podobnie jak jego ojca Michała. Wkrótce jednak jego uwagę przyciągnęła gitara.

Ogromny wpływ na tę zmianę miał starszy brat Andrzej. To on pokazywał Janowi pierwsze akordy i uczył go grać popularne utwory, w tym Dom wschodzącego słońca. Dla przyszłego gwiazdora te wspólne chwile były czymś więcej niż zwykłą nauką. Andrzej pomógł mu odkryć pasję, która później stała się całym jego zawodowym życiem.

Zobacz także:

Rodzina Borysewiczów przechodziła jednak trudny okres. Matka muzyka zachorowała na stwardnienie rozsiane, a jej stan wymagał coraz większej opieki. Jan pomagał jej w codziennych obowiązkach. Po latach przyznał w rozmowie z Marcinem Prokopem, że właśnie wtedy jego dzieciństwo właściwie dobiegło końca.

Ostatnie pożegnanie Jana Borysewicza z bratem. Jeden telefon przyniósł tragiczną wiadomość

Do najbardziej bolesnego wydarzenia doszło 13 października 1975 roku. Jan Borysewicz wyjechał wówczas do Warszawy, gdzie miał wystąpić z zespołem Apokalipsa. Przed podróżą Andrzej odprowadził go na tramwaj. Bracia rozstali się w dobrych nastrojach, nie wiedząc, że widzą się po raz ostatni.

Po koncercie muzyk zadzwonił do rodzinnego domu. Telefon odebrała jego matka i przekazała wiadomość o śmierci Andrzeja. Starszy brat gitarzysty odebrał sobie życie. Miał zaledwie 22 lata. Dla młodego Jana był to kolejny ogromny cios w czasie, gdy jego rodzina już zmagała się z ciężką chorobą matki.

W późniejszych wspomnieniach Borysewicz wracał do ostatnich chwil spędzonych z bratem. Podkreślał, że rozmawiali o przyszłości i żartowali, a zachowanie Andrzeja nie wskazywało na nadchodzącą tragedię. Muzyk przypuszczał, że przyczyną mogły być problemy uczuciowe, ale nie chciał głębiej analizować tej sprawy.

Po śmierci Andrzeja wydarzyło się coś jeszcze. Borysewicz zapamiętał to na całe życie

Szczególnie trudnym doświadczeniem okazały się wydarzenia podczas policyjnego przesłuchania. Według relacji Borysewicza funkcjonariusz pokazał mu fotografie wykonane na miejscu śmierci brata. Gitarzysta zareagował gwałtownie. Twierdził również, że później został przez policjantów źle potraktowany.

Niedługo po rodzinnej tragedii Jan zdecydował się opuścić dom. Wynajął własne mieszkanie i rozpoczął pracę. Musiał odnaleźć się w nowej rzeczywistości, mając za sobą doświadczenia, które trudno pogodzić z beztroską młodością. W kolejnych latach pożegnał również matkę i ojca.

Andrzej spoczął na Cmentarzu Świętej Rodziny we Wrocławiu. W 1990 roku pochowano tam także ojca muzyka, Michała. Pamięć o starszym bracie pozostała ważną częścią osobistej historii lidera Lady Pank, którego życie prywatne nie zawsze było równie szczęśliwe jak spektakularna kariera muzyczna.

Ta rodzinna historia ponownie zwraca uwagę przy okazji premiery filmu Mniej obcy, który zadebiutował na Netfliksie 7 października 2026 roku. Za wizerunkiem charyzmatycznego gitarzysty i autora przebojów kryją się bowiem wspomnienia człowieka, który bardzo wcześnie musiał nauczyć się żyć ze stratą najbliższych.