Netflix od lat przyzwyczaja widzów do tego, że jego katalog potrafi zaskoczyć. Obok wielkich serialowych powrotów i głośnych produkcji platforma regularnie dorzuca filmy, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się niepozorne, ale szybko zdobywają uwagę publiczności. Sierpień również przynosi sporo nowych propozycji - od wyczekiwanych kontynuacji po oryginalne produkcje, które dopiero mają zawalczyć o widzów. Jedną z takich premier jest nowy film Julii Hart. Produkcja, która 14 sierpnia zadebiutowała w serwisie, może zaskoczyć. O czym jest film "Nie życzcie mi powodzenia"?
WIDEO…
"Nie życzcie mi powodzenia" już na Netfliksie. Fabuła nie jest oczywista
"Nie życzcie mi powodzenia" opowiada historię Sophie Birenbaum. To nastolatka, która kocha teatr i właśnie otrzymała główną rolę w szkolnym musicalu. Dziewczyna jest podekscytowana, ale szybko okazuje się, że przygotowania do spektaklu będą jej najmniejszym problemem. W domu Sophie rozgrywa się bowiem rodzinny dramat. Rola okazuje się większym wyzwaniem i źródłem presji, niż Sophie początkowo zakładała. Coraz bardziej odbija się to na jej relacji z wieloletnią najlepszą przyjaciółką Carolyn, która sama przechodzi przez ważny etap odkrywania własnej tożsamości. W tym samym czasie narastające problemy rodzinne sprawiają, że Sophie coraz trudniej zostawić wszystko za kulisami i skupić się wyłącznie na swojej roli.
"Nie życzcie mi powodzenia" to wzruszający komediodramat. W roli głównej córka Adama Sandlera
"Nie życzcie mi powodzenia" to kameralny komediodramat o dorastaniu, rodzinie i emocjach, który może zainteresować również fanów muzyki i musicali. Produkcja wykorzystuje sceniczne występy nie tylko jako tło historii, ale także jako ważną część opowieści o Sophie. Za reżyserię filmu odpowiada Julia Hart, która jest również współautorką scenariusza. Produkcja trwa 110 minut i od 14 sierpnia 2026 roku jest dostępna na Netfliksie.W głównej roli występuje Sunny Sandler, córka Adama Sandlera. Towarzyszą jej m.in. Melanie Lynskey, Max Greenfield, Stephanie Beatriz, Bebe Neuwirth oraz Steve Buscemi. Tak dobrana obsada łączy młode pokolenie aktorów z doświadczonymi nazwiskami. Wiedzieliście, że Netflix ma nową perełkę dla fanów "Bridgertonów"? Na tę produkcję również warto zwrócić uwagę.
Zobacz także:




















